ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

"Orlęta powinny łączyć". Rozmowa z Prezesem Krzysztofem Grochowskim

Udostępnij


Tuż przed początkiem rundy wiosennej zdecydowaliśmy się przeprowadzić dosyć obszerną rozmowę z Prezesem Klubu Krzysztofem Grochowskim. Zapraszamy do lektury.

 

= Pełni pan funkcję Prezesa Orląt od niespełna roku, ale przez ten czas udało się zdziałać naprawdę sporo. Chyba najbardziej zauważalnym efektem pracy pana i całego nowego kierownictwa jest poprawa wizerunku Klubu i atmosfery wokół Orląt. Wielu kibiców odnosi wrażenie, że Klub stał się nareszcie realnym dobrem nas wszystkich – sympatyków. Uważa pan podobnie i postrzega to jako sukces?

- Właśnie poprawę atmosfery w Klubie oraz wokół Klubu uznałem za jedno z najpilniejszych zadań stojących przede mną i Zarządem. Zwłaszcza, że można to zrobić prawie bez kosztów, a poprzednicy zostawili w tym względzie niemal pogorzelisko. Osobiście byłem członkiem jednego z poprzednich Zarządów i niejednokrotnie zwracałem uwagę, że pewne rzeczy robi się w sposób nieprawidłowy, wznieca się niepotrzebne konflikty, na siłę poszukuje się wrogów Orląt. Sam w końcu zostałem nim okrzyknięty, a przecież nie mamy w Radzyniu innego klubu. Orlęta powinny łączyć, trzeba każdego traktować jako potencjalnego przyjaciela Klubu. Jeżeli udało się poprawić atmosferę, a mam wiele sygnałów, że tak, to mogę mieć także prywatną satysfakcję, że to jednak ja miałem rację.

= Ważny element budowy marki Klubu stanowią obchody 90-lecia Orląt. Obserwujemy ostatnio wiele nawiązań do historii, ale też interesujących bieżących inicjatyw. Jednym słowem, patrzymy naprzód, ale pamiętamy o tradycji. Taki jest zamysł?

- Oczywiście. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele osób odpowiedziało na apel o udostępnianie starych zdjęć, pamiątek, jak również informacji z historii Klubu. Skoro je zachowali, to znaczy, że traktują to jako wartość szczególną. Obecne pokolenia mogą odczuwać satysfakcję, że mogą kibicować, a niektórzy nawet grać w Klubie, który tworzyli ich ojcowie, dziadkowie czy pradziadkowie.

= Rozmawiając z szefem Klubu, nie sposób nie zapytać także o bardziej prozaiczne kwestie, czyli finanse. Jak oceniłby pan kondycję Orląt w tym zakresie? Zapewne nie można mówić o pełnym komforcie, ale na tle innych klubów trzeciej ligi chyba jest naprawdę nieźle…

-
Po poprzednim Zarządzie odziedziczyliśmy stosunkowo duże zadłużenie, ale obecną sytuację uznałbym za stabilną. Nie kreujemy nowego zadłużenia, spłacamy stare, być może na koniec kadencji uda się wyjść na zero. Staramy się płacić pracownikom na bieżąco i wprawdzie nie zawsze to się udaje, jednak na tle innych okolicznych klubów chyba powinno wyglądać to nieźle.

= Na infrastrukturę Klubu w żadnym wypadku nie można narzekać, a wręcz przeciwnie. Mimo to jednak brakuje nam jednej rzeczy – boiska ze sztuczną nawierzchnią. Krążą słuchy, że niebawem może się w tym względzie wiele zmienić na plus. Proszę o przybliżenie idei budowy takiego boiska i możliwości finansowania takiej inwestycji.

-
Na razie może nie nagłaśnialiśmy tej sprawy, by nie zapeszyć. Złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jest to bardzo ambitny projekt. Mam nadzieję, że do tematu będziemy mogli wrócić na przełomie kwietnia i maja.

= Jeśli chodzi natomiast o inwestycje o charakterze sportowym, chyba najlepszą było zatrudnienie trenera Damiana Panka. Poprawiła się nie tylko gra seniorów, ale także atmosfera w szatni. Efekty widzimy w tabeli. Uważa pan podobnie?

-
10 maja poprzedniego roku mieliśmy ugrane piętnaście punktów, nie najlepszą atmosferę w szatni i mało kto dawał nam w ogóle szanse na utrzymanie w lidze. Dlatego pierwszą decyzją, którą podjął nowy Zarząd była natychmiastowa zmiana trenera. Postawiliśmy na człowieka stąd, który dobrze zna drużynę. Damian długo się wahał. Wyniki z poprzedniego, jak i obecnego sezonu potwierdzają słuszność zarówno jego, jak i naszej decyzji. Osobiście uważam, że mamy w Radzyniu jeszcze kilku trenerów, którzy byliby zdolni poprowadzić trzecioligową drużynę. Po co szukać na zewnątrz? Trener stąd daje dodatkową gwarancję, że będzie stawiał na wychowanków, że nie pozostawi po sobie spalonej ziemi.

= Pytanie konieczne i dość oczywiste – jakie cele sportowe stawiamy sobie w rundzie wiosennej? Miejsce w pierwszej piątce będzie satysfakcjonujące?

- Przed startem rozgrywek trzeciej ligi zakładaliśmy sobie miejsce w górnej połówce tabeli. Na razie jest zatem nadspodziewanie dobrze. Może mamy teraz apetyty, by - jak na prawdziwy sport przystało - grać o najwyższe cele, czyli, jak sama nazwa rozgrywek wskazuje, o mistrzostwo trzeciej ligi. Fajnie byłoby wygrać tę ligę po raz pierwszy właśnie na 90-lecie Klubu, ale też nie jesteśmy zwolennikami specjalnej "napinki" w tym temacie. Z trenerem wspólnie uważamy, że drużyna ma grać futbol, który będzie podobał się kibicom, a ponieważ jesteśmy w dość komfortowej sytuacji, to możemy spokojnie ogrywać naszą młodzież z myślą o przyszłym sezonie.

= Drużyna seniorów jest bardzo ważna, ale to tylko wierzchołek całej klubowej piramidy w sensie sportowym. Jej podstawę stanowią zespoły młodzieżowe. Tutaj sytuacja wygląda chyba naprawdę dobrze. Podziela pan pogląd, że Orlęta stały się takim lokalnym wzorem pod względem szkolenia młodych piłkarzy? Są klasy sportowe w szkole, są odpowiednie warunki, są też wykwalifikowani trenerzy. Mamy wszelkie podstawy, żeby przyciągać młodzież nie tylko z Radzynia, ale również z sąsiednich miejscowości.

-
Dokładnie tak to powinno wyglądać, w kształcie piramidy. Już teraz w niektórych młodszych grupach mamy wręcz nadmiar chętnych do treningów, jednak nikogo nie odsyłamy, a może nawet trzeba będzie stworzyć dodatkowe grupy. Testujemy też w praktyce model współpracy z okolicznymi mniejszymi klubami. Chcemy, by przekazywali nam najzdolniejszych trampkarzy i juniorów, a my postaramy się ich oszlifować piłkarsko. Większość i tak do nich wróci, bo szansę na grę w naszej drużynie seniorów dostaje zazwyczaj tylko kilku najlepszych juniorów. Współpraca powinna być korzystna dla obu stron, ponieważ oni otrzymują lepiej wyszkolonych piłkarzy, a nasze drużyny juniorskie ostatnio zajmują wysokie miejsca w lidze wojewódzkiej. My poszerzamy spektrum poszukiwań i poza tym wzmacniamy zespoły juniorskie Orląt, bowiem im starszy rocznik, tym bardziej grono chętnych do treningów się wykrusza, a poziom rozgrywek staje się coraz wyższy. Tego typu system już zaczyna działać. Naszych wychowanków jest coraz więcej nie tylko w naszej pierwszej drużynie, ale również w okolicznych mniejszych klubach, gdzie występują także na zasadzie wypożyczenia i często są wiodącymi zawodnikami. Między innymi z tego powodu zrezygnowaliśmy z zespołu rezerw.

= Niejako wartością dodaną do naszych licznych grup młodzieżowych jest powstanie wokół nich specyficznego środowiska. To środowisko rodziców stanowiące obecnie właściwie część Klubu. Podziela pan pogląd, że świadczy to nie tylko dobrze o Orlętach, ale też oznacza dużą pomoc dla Zarządu? Najlepszym przykładem jest nasza strona – informacje przekazywane przez trenerów i rodziców to dla nas nieoceniona pomoc.

-
Powiem tylko, że jestem pod wrażeniem zaangażowania ze strony rodziców zawodników z młodszych grup. Może najlepszym przykładem będą dwa turnieje rozgrywane pod koniec lutego w Radzyniu o Puchar Prezesa Orląt-Spomlek w grupie Orlików i Młodzików. Moja rola ograniczyła się tylko do wręczenia nagród, a resztę w sposób perfekcyjny, co pokreślili także licznie przybyli goście, zorganizowali rodzice wraz z trenerami.

= Kończąc, tradycyjnie zapytamy o cele. Jakie Orlęta chciałby pan widzieć za rok – w marcu 2015 roku? Co należy ulepszyć, zmienić, a co utrzymać na dotychczasowym poziomie?

- Jak mówi porzekadło, lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego nie warto zmieniać mechanizmów, które dobrze funkcjonują. Z pewnością są jednak kwestie, które można by poprawić. Chętnie wysłuchamy podpowiedzi z zewnątrz, bo niektóre rzeczy lepiej widać z określonej perspektywy. Cele się nie zmieniają - gra drużyny seniorów na poziomie satysfakcjonującym kibiców, szkolenie młodzieży oraz stabilizacja sytuacji finansowej. Korzystając z okazji, chciałbym  zaprosić na inauguracje sezonu, na mecz z Podlasiem Biała Podlaska w niedzielę o 14 i życzę kibicom jak najprzyjemniejszych wrażeń sportowych związanych z występami naszych drużyn.

Komentarze   

0 #2 klikakibic 2014-03-20 20:00
A Jan Gil za namową kolesiów zwolnił Mirka P. z pracy w PKS-ie., pewnie dlatego że był "wrogiem klubu". Panie Janku jak może Pan spojrzeć Mirkowi w oczy wraz z innymi działaczami "sportowymi".
Cytować
0 #1 RE: "Orlęta powinny łączyć". Rozmowa z Prezesem Krzysztofem GrochowskimXYZ 2014-03-20 19:32
Bardzo ciekawe i solidne wywiady !

Jest co poczytać,prakty cznie codziennie coś nowego na stronie.

Oby tak dalej !
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 212 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem