ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Rozmowa z Damianem Pankiem

Udostępnij

W niedzielę Orlęta-Spomlek Radzyń Podlaski zagrały bardzo dobre spotkanie, pokonując Motor Lublin aż 4:1. W środę przed nimi bardzo ważny mecz, finał Pucharu Polski na szczeblu LZPN z Chełmianką Chełm, a w sobotę ostatnia kolejka grupy IV III ligi ze Spartakusem Daleszyce. Między innymi o tym rozmawialiśmy z trenerem Orląt, Damianem Pankiem.

 

Orlęta rozegrały wczoraj (rozmawialiśmy w poniedziałek - red.) najlepsze spotkanie w sezonie?

Nie do końca. Może wynik na to wskazywał. Mecz ułożył się nam naprawdę dobrze. Nie było specjalnych przygotowań, napinki. Wiedzieliśmy, że frekwencja będzie duża, a przeciwnik walczący o awans jest dla nas niezwykle prestiżowy. My byliśmy na luzie psychicznym i mieliśmy w głowach, że nie mamy nic do stracenia. To zaprocentowało, luz było widać na boisku. Spotkanie było w naszym wykonaniu dobre w każdej formacji, od Krzyśka Stężały do Mateusza Olszaka.

Rywal zbyt pewny siebie?

Nie mam zwyczaju oceniania gry przeciwnika, nie wiem jak to wyglądało po ich stronie. Ja zajmuję się Orlętami. Każdy ma swoje cele i problemy. My chcieliśmy wygrać dla Radzynia, dla naszego miasteczka, godnie pożegnać się z kibicami. Chcieliśmy pokazać, że wcześniejsze wyniki nie były dziełem przypadku. Prawda jest taka, że ja i większość drużyny nie spodziewała się tak dobrego wyniku. Ten rezultat jest dla nas bardzo dobry.

Redaktor Jerzy Chromik napisał na Twitterze „Trener gości do miejscowych:- Jak za rok będziecie potrzebowali punktów, to też wam nie pomożemy. Tak się nie postępuje w regionie". Jak pan to skomentuje?

Każdy ma prawo do wypowiedzenia swojej opinii, każdy może mówić, kto w jaki sposób powinien podchodzić do meczu. Nam nie potrzeba było dodatkowej mobilizacji. Trener gości może zobaczyć, że spotkania ligowe z Motorem były od lat na wysokim poziomie. To nie jednostkowy przypadek. Motor w Radzyniu Podlaskim w lidze nie wygrał bardzo dawno. Chcieliśmy tę prawidłowość podtrzymać. Każdy w emocjach może powiedzieć różne słowa. Mnie czasami nerwy ponoszą, dlatego nie chcę się odnosić do tych słów.

Jak wygląda najbliższy „mikrocykl" zespołu?

Jesteśmy po treningu (rozmawialiśmy w poniedziałek - red.), 25-minutowe rozbieganie za nami. Jedziemy na basen na 45 minut. O mikrocyklu nie może być mowy. We wtorek mamy wolne, dzień później gramy w Chełmie. W czwartek z uwagi na święto nie trenujemy. W piątek czeka nas bardzo krótki rozruch, a w sobotę kończymy sezon w Daleszycach. Muszę powiedzieć, że sam nie mogę doczekać się tego finiszu. Zawodnicy też odczuwają w nogach trudy rundy. Kadra nie jest zbyt szeroka, nie możemy sobie pozwolić na większe rotacje. Po prostu gramy tym, co mamy. Jak widać, wychodzi nam to na dobre. Nie wiadomo, co będzie z konkretnymi zawodnikami, niektórzy narzekają na urazy. Na pewno przed końcem rozgrywek nie zagra Krystian Stolarczyk. Można było zaryzykować jego występ, ale w jego przypadku nie jest to nam potrzebne. Para Zarzecki-Konaszewski spisywała się ostatnio bardzo pozytywnie, dlatego Krystian dostanie wolne w tym tygodniu. Jeśli któreś spotkanie byłoby mega istotne, a jego zdrowiu nie zagrażałoby niebezpieczeństwo, to może zaryzykowalibyśmy. Cel nadrzędny został już jednak spełniony. Do składu wraca Rafał Borysiuk. 

W sobotę Chełmianka rozgromiła w Łęcznej rezerwy Górnika 5:0. 

Nie byłem na tym spotkaniu, mam jednak swoje przemyślenia na temat gry Chełmianki. Dla mnie ważna jest szybka regeneracja mojego zespołu. Zawsze patrzę na nas, bo w naszych głowach i nogach tkwi klucz do zwycięstwa. Warto coś wiedzieć o rywalu, ale najważniejsza jest nasza praca, którą wykonujemy nieprzerwanie od 10 stycznia. Jestem o nas spokojny. Jeden dzień więcej odpoczynku, jaki mieli chełmianie, może mieć znaczenie, ale w razie porażki nie będzie to tłumaczenie. Nie mogę patrzeć na drużynę inaczej niż tak, że spełniliśmy swój cel na czwórkę z plusem. Postaramy się o triumf, bo po to doszliśmy do finału, by go wygrać. 

W środę jest o co grać. 15 lipca można zagrać z np. Wisłą Puławy, Radomiakiem zamiast kolejnego sparingu z rywalem z ligowego „piekiełka".

Na pewno ewentualny triumf byłby fajną rzeczą. O przygotowaniach do sezonu 2017/2018 będę jednak myślał od czwartku. Żyję tylko tym, co jest w środę o 17:30. Można sobie rzeczy planować, a później życie weryfikuje i sprowadza na ziemię. Nie mamy póki co planów na lipiec. Mamy jeszcze pięć dni do końca kampanii 2016/2017.

Celem na ten tydzień jest przedłużenie serii bez porażki do 12 meczów?

Nie patrzę na to pod tym kątem. Trzeba w finale grać na poważnie. Wcześniej nie przykładaliśmy się do tego bardzo mocno, grali w dużej mierze zmiennicy. Obecna sytuacja jest taka, że każdy zagrał swoje minuty, zmęczenie się nawarstwia. Jedziemy po zwycięstwo. Każdy finalista wojewódzkiego Pucharu podchodzi do tego w ten sposób, cel chełmian jest podobny. Nie ma mowy o odpuszczaniu. Historia napisze się w środę.

Siódma lokata, która jest w zasięgu, w zreformowanej lidze byłaby dużym sukcesem...

Dokładnie. Jeszcze nie wiadomo, gdzie skończymy ligę. Podsumowując jednak: po słabej rundzie jesiennej i wtopach z Wierną i Garbarnią, można było mieć obawy o naszą liczbę punktów - bo w utrzymanie wierzyliśmy, wiedząc, że to „załapie" -. Po początku wiosny lampka się zapaliła, że może być ciężko o każdy punkt. Po wynikach widać, że nawet dawno zdegradowana Wierna Małogoszcz zabiera punkty lepszym od siebie. Tym bardziej się cieszę, że wiosną gramy dobrze. Naszą serią udowadniamy, że zasłużyliśmy na spokojne utrzymanie, a taki był nasz cel w środku sezonu.

Zespół w ciągu rundy wiosennej opuścili Daniel Sowiński i Wojciech Gęborys, sporej grupie graczy kończą się kontrakty. Czy prawdopodobna jest kolejna letnia rewolucja kadrowa?

Chciałbym tego uniknąć, ale nie wszystko jest zależne ode mnie. Jesteśmy po wstępnych rozmowach z piłkarzami, których chcielibyśmy zatrzymać i oni przekazali mi wstępną informację na tak. Prezesi będą musieli siąść i rozmawiać z piłkarzami. Proszę zobaczyć, że nie wszystko jest w naszych rękach: Sebastian Wrzesiński, Mateusz Olszak i Karol Kalita są wypożyczeni. Dużo będzie zależało od Wisły Puławy. Nie znam planów Krystiana Stolarczyka, który ma za sobą dobrą rundę czy Krystiana Putona. Zmiany na pewno będą. Dla mnie najważniejsze jest jednak zatrzymanie zawodników, którzy są tu od wielu lat: Arka Kota, Piotrka Zmorzyńskiego, Krzyśka Stężały, Patryka Szymali, Rafała Borysiuka. To sprawa nadrzędna. Ta „rama" musi być zachowana, stabilizacja i trzon zespołu muszą być. Zobaczymy kto zechce zostać i zaakcpetuje nasze warunki. Poprzednie lato było nieco rewolucyjne. Nie chciałbym powtórki, ale nie wszystko jest zależne ode mnie.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

wrzesień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
4
5
6
7
8
11
12
13
14
15
18
19
20
21
22
25
26
27
28
29

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem