ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Na zawsze pozostanę Witkiem (Wywiad)

Udostępnij

Prezentujemy wywiad z Witalijem Melnyczukiem, jaki w miniony wtorek ukazał się w Tygodniku Wspólnota. Ukraiński zawodnik opowiada Mateuszowi Połynce o początkach swojej gry w Polsce, obywatelstwie i o kontuzji, przez którą musiał przestać grać w piłkę.

W przeciągu kilku dni Orlęta straciły dwa ważne ogniwa. Rafał Borysiuk musiał zakończyć karierę z powodu kontuzji. Podobnie wygląda sytuacja z Tobą...

Dokładnie. Ponownie zerwałem więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Do tego mam uszkodzoną łąkotkę, która nadaje się do szycia.

Kiedy doszło do urazu?

Nie wiem. Mogło to zdarzyć się w każdym momencie. Najgorsze, że nie czułem żadnego bólu. Jedynie miałem lekki dyskomfort. Być może stało się to jesienią podczas jednego z meczów. Pojechałem na badania i lekarz powiedział mi, że mam zerwane więzadła.

Minął rok...

10 stycznia 2017 roku miałem robioną operację więzadeł. Jak się okazało, przeszczep się nie przyjął.

Co dalej?

Skończyłem swoją przygodę z piłką nożną jako zawodnik. Nadal będę pracował w firmie Kris-Auto, a do tego będę prowadził zajęcia z młodymi piłkarzami Orląt z rocznika 2009.

Szkoda?

Chciałbym jeszcze pograć. W październiku skończę dopiero 30 lat. Niestety, ale dalej już nie pociągnę. Mam dosyć bólu, męczarni. Po drugim razie mówię kategorycznie "nie".

To Twoja trzecia taka sama kontuzja?

Siedem lat temu w Motorze Lublin doznałem pierwszego zerwania w prawym kolanie. Rok temu lekarz operował lewą nogę.

Pamiętasz inaugurację sezonu 2016/2017?

Oczywiście. Mówi się, że trzynastka to pechowa liczba. W moim przypadku to się sprawdziło, bo właśnie w tej minucie doznałem urazu. To był mecz z Garbarnią Kraków. Sam sobie wyrządziłem krzywdę. Odebrałem piłkę rywalowi. Kolano zostało mi w miejscu, a ciało poszło dalej. Jesienią jeszcze wystąpiłeś w kilku meczach.

Dlaczego?

Nie sądziłem, że doznałem zerwania więzadeł. Pojechałem do Warszawy na badania. Wykazało mi uszkodzenie, więc trenowałem i zaliczyłem kilka spotkań. Zdobyłem nawet gola, ale cały czas czułem dyskomfort. Kolano nie było stabilne. Później zrobiłem rezonans i wyszło, że muszę poddać się operacji.

W tym roku mija osiem lat, od kiedy przyjechałeś do naszego kraju. Jak do tego doszło?

Grałem u siebie w Czornohorii Iwano-Frankowsk. Trener Jacek Paszkiewicz prowadzący wówczas Spartakus Szarowola zaproponował mi angaż w Polsce. Przyjechałem i pierwsze kroki skierowałem do drugoligowego Hetmana Zamość. Zagrałem w sparingu z Legią II Warszawa i tuż po nim dostałem sprzęt i pojechałem na obóz na Słowację na dwa tygodnie.

I co wtedy?

Miałem zostać w Hetmanie. Pojawiły się jakieś problemy formalne. Pan Lesław Kapka zabrał mnie do Szarowoli. Zagrałem pół roku i zostałem wypożyczony do pierwszoligowego Motoru Lublin. Później znów Spartakus, Motor, Orzeł Wierzbica, Stal Kraśnik, Orzeł Przeworsk, Stal i Orlęta od sezonu 2014/2015.

Sądziłeś, że będziesz w Polsce aż dziesięć lat?

Szczerze to nie. Miałem trochę pograć i wrócić na Ukrainę. Zostawiłem w Iwano-Frankowsku rodzinę, siostrę. Czekam na obywatelstwo.

Kiedy dostaniesz?

Od roku mam nadzieję, że wreszcie otrzymam oficjalne pismo.

Czyli nie będziesz Vitalijem tylko Witoldem?

Zostanę Witkiem i tyle.

Chcesz osiąść w Polsce?

Oczywiście. Nie sądzę, że wrócę na Ukrainę. Tutaj mi dobrze. Do czerwca na pewno będę w Radzyniu Podlaskim. Później zobaczymy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem