ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Powiślak - Orlęta: Trenerski dwugłos przed półfinałem

Udostępnij

Orlęta-Spomlek Radzyń Podlaski w środę o 17:30 zagrają w Końskowoli z Powiślakiem w ramach półfinału Pucharu Polski LZPN. W drugim półfinale Unia Hrubieszów z zamojskiej klasy okręgowej podejmie ligowego rywala Powiślaka - Eko Różanka. W ramach zapowiedzi naszego meczu w Końskowoli rozmawiamy z trenerami obu ekip - Damianem Pankiem i Łukaszem Gizą. Drugi z nich w sezonie 2004/2005 i jesienią kampanii 2005/2006 reprezentował barwy Orląt.

 

Jak wygląda sytuacja kadrowa w drużynach?

Łukasz Giza: - Poza Kamilem Leszczyńskim, który pauzuje za kartki i Tymoteuszem Jeziorem, będę miał do dyspozycji wszystkich graczy. Może nie wszyscy zawodnicy byli w pełnym treningu, ale w środę będą zdolni do gry.

Damian Panek: Polepszyło się, co sprawia, że mam nieco lepszy humor. Wróci Bartek Ciborowski i Rafał Kiczuk, w pełni zdrowy jest Patryk Szymala. Być może Adrian Zarzecki także zagra, decyzję podejmiemy we wtorek pod wieczór. Wiadomo, że w sobotę nie zagra Arek Kot, stąd w Końskowoli spędzi na boisku cały mecz. W sobotę zagrał na stoperze, czego bardzo nie robi, ale kto miał tam zagrać skoro wypadli Krystian Stolarczyk, Kiczuk, Ciborowski, Zarzecki? Bardzo fajnie byłoby zagrać pięć kolejek w składzie najmocniejszym i pokazać, na co nas stać. Mamy coś do udowodnienia. Przed nami bardzo prestiżowe mecze w lidze - starcia z Motorem, Resovią czy Podlasiem. Zostaje też Puchar, który traktujemy bardzo poważnie.

Ostatnio zarówno Orlęta, jak i Powiślak grają bardzo słabo

ŁG: Śmiałem się, że spotkają się dwie słabe drużyny, które mają na koncie cztery ligowe porażki z rzedu. Jedni i drudzy będą chcieli wygrać, bo jest zdecydowanie bliżej niż dalej finału. Udało nam się wygrać z Motorem i Avią, przed nami kolejny trzecioligowiec, ale to nie ma nic do rzeczy. W lidze przegrywaliśmy z teoretycznie słabszymi drużynami, mamy problemy ze strzelaniem goli, nie wykorzystujemy sytuacji. W środę liczymy na przełamanie.

DP: Nie znamy problemów Powiślaka, ale ich wyniki nie są najciekawsze w ostatnim czasie. Spójrzmy na to z innej strony. Końskowolanie w lubelskim Pucharze Polskim wygrali z Motorem, który nie grał w mocnym składzie i silną Avią, która do Końskowoli przywiozła najsilniejsze działa. Na pewno nie zlekceważymy przeciwnika. Jesteśmy po czterech porażkach z rzędu i samo to powinno nas mobilizować. Wracają kontuzjowani, mam do dyspozycji dość szeroką kadrę i widzę w chłopakach, że chcemy i mamy o co walczyć.

Jak wspomina pan grę w Radzyniu? 

ŁG: Awansowaliśmy z Orlętami z IV do III ligi, potem grałem tu też przez pół kolejnego sezonu, a w zimie 2006 odszedłem do Hetmana Zamość. Bardzo miło wspominam Orlęta, wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z łączeniem gry z pracą, pracowałem w Spomleku. Tworzyliśmy duet napastników z Damianem Pankiem, był Rafał Borysiuk, Marek Piotrowicz. Minęło trochę lat i o ile wcześniej wraz z Damianem i Rafałem byliśmy zawodnikami, tak teraz jesteśmy szkoleniowcami. Czasu się nie zatrzyma...

Swego czasu tworzyliście z Łukaszem Gizą duet napastników w Orlętach.

DP: Rzeczywiście. Do tej pory utrzymujemy kontakt z Łukaszem. Łukasz i ja to zupełnie inne typy zawodnika, ja te akcje bardziej wykańczałem, w tamtym okresie strzelałem więcej goli od niego. Nasza wspólna gra była naprawdę fajna, bo łączyły się dwa style gry. Gizmen absorbował obrońców, wygrywał dużo pojedynków, a ja miałem miejsce, by wykończyć akcję. Gdyby nie kontuzje, trener naszego jutrzejszego rywala byłby w stanie grać na naprawdę wysokim poziomie, a w III lidze wręcz się bawił. Później był królem strzelców III ligi w Wiśle Puławy, w swoim macierzystym klubie strzelał też w II lidze. Jak na warunki naszego futbolu, to był wybitny zawodnik, z umiejętnościami wręcz na poziom Ekstraklasy. W jego przypadku tylko zdrowie nie pozwoliło na zrobienie kariery na naprawdę dużą miarę. Gizmena wspominam bardzo miło.

Kolegami jesteście do dzisiaj...

ŁG: Tak, nigdy nie mieliśmy ze sobą problemów, żyliśmy w zgodzie. Obecnie praktycznie co rundę Orlęta i Powiślak rozgrywają sparingi, a my jako trenerzy czasami „podsyłamy" sobie zawodników, wspólnie szukamy informacji i wymieniamy się nimi. 

DP: Między innymi po starych znajomościach próbujemy co rundę urozmaicić nasz kalendarz sparingowy. Życie upływa, ale my z Łukaszem mamy - może nie za częsty - kontakt.

Zwycięzca tego meczu zgarnie całą pulę w Pucharze?

ŁG: Teoretycznie tak może się wydawać, ale w weekend graliśmy w lidze z Eko Różanka i przegraliśmy. Nie sięgałbym tak daleko. Ten mecz będzie niezwykle ważny, bo to walka o finał. Ten mecz to mobilizacja sama w sobie. Zagrajmy w środę i dopiero, jeśli wygramy, będziemy myśleli o Unii lub Eko.

DP: Oj, nieee. Powiem inaczej. Uczulam na to wszystkich, zwłaszcza swoich zawodników. Różnaka nie na darmo pokonała Chełmiankę, Hrubieszów nie na darmo wygrał zamojski PP, gdzie potknęły się chociażby Hetman czy Tomasovia. Puchary to zupełnie inna bajka. Ja wiem, że ktoś powie, że zostały drużyny z niższych lig i jesteśmy faworytem. No tak, jesteśmy - podpisuję się pod tym. Ale na poziomie pucharów niespodzianki zdarzają się często. Dlatego brak przyłożenia się do gry, mobilizacji, sprawia, że z takiego wyjazdu wracasz z niczym. Puchar a liga to co innego i potwierdza się to niezwykle często. Tutaj twój poziom rozgrywkowy nie ma żadnego znaczenia. 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem