ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

"Dziękuję żonie za wyrozumiałość". Rozmawiamy z trenerem Damianem Pankiem

Udostępnij


Kończy się powoli czas świętowania i odpoczynku. Za kilka dni piłkarze rozpoczną przygotowania do rundy wiosennej. Na tydzień przed wznowieniem treningów umówiliśmy się na specjalną rozmowę dla naszej strony z trenerem Damianem Pankiem. Rozmawia Wojciech Szram.



= Damian, wróćmy na chwilę do maja ubiegłego roku. Pierwszą decyzją nowego Zarządu Klubu była zmiana trenera drużyny seniorów. Czy dla ciebie podjęcie się tego zadania było oczywiste?

-
Decyzja nie była prosta. Propozycję objęcia drużyny otrzymałem od prezesów Krzysztofa Grochowskiego i Wiesława Wawrzaszka. Było to dla mnie kolosalne zaskoczenie. Nie spodziewałem się absolutnie, że to ja mógłbym dostać taką ofertę. Poprosiłem o kilka godzin do namysłu i w efekcie… zdecydowałem się tylko na jeden mecz. Przede wszystkim zadecydował o tym fakt, że w drużynie nadal gra wielu moich kolegów z boiska. Miałem przykład Rafała Weja, który podjął się takiego zadania i pamiętamy, jak to się skończyło. Chociaż absolutnie nie uważam, żeby Rafał popełnił wtedy jakieś błędy. Rozmawiałem z nim i potwierdził, że nie jest łatwo mieć swoich niedawnych kolegów z boiska jako podopiecznych. A ja miałem ich jeszcze więcej, niż Rafał, bo jestem niemal wychowankiem tego klubu. W Radzyniu grałem od 2001 roku. Mecz ze Stalą Sanok, wprawdzie po zaciętej walce, ale jednak przegrany nie ułatwił ostatecznej decyzji. Zastanawiałem się, czy na pewno jestem właściwą osobą, czy ta drużyna nie potrzebuje kogoś, kto nimi bardziej wstrząśnie. Z drugiej strony widziałem w tym zespole olbrzymi potencjał. Personalnie ta drużyna po prostu nie zasługiwała na spadek. Ostatecznie powiedziałem sobie, że chyba wiele stracić nie można. Zarząd także zdawał sobie sprawę, że sytuacja jest trudna i ciężko będzie z tego wybrnąć. W efekcie podjąłem się zadania i dzięki zaangażowaniu chłopaków na treningach i w meczach odnieśliśmy sukces. Chociaż walka  trwała do ostatniej ligowej kolejki.

= Utrzymanie drużyny w trzeciej lidze było olbrzymim sukcesem. Potem nastąpił krótki letni okres przygotowawczy, drobne korekty w kadrze i start nowego sezonu. Dzisiaj po siedemnastu kolejkach jesteśmy na trzecim miejscu w tabeli ze stratą tylko dwóch punktów do lidera. Dla wielu kibiców i obserwatorów ten wynik jest zaskoczeniem. Czy dla ciebie to, co osiągnęliście jesienią też jest niespodzianką?

-
Po poprzednim sezonie, a także utrzymaniu się w lidze wiedziałem doskonale, jakim zespołem dysponuję. Wiedziałem, że mam piłkarzy potrafiących grać na bardzo dobrym trzecioligowym poziomie i wystarczą drobne, naprawdę drobne korekty personalne. Znałem możliwości mojej drużyny, znałem sytuację w innych klubach i byłem pewien, że historia z poprzedniego sezonu nie ma prawa się powtórzyć. O tym też jeszcze w lipcu rozmawialiśmy z drużyną. Jako cel postawiliśmy sobie wygranie jak największej liczby spotkań, tak aby na wiosnę nie drżeć o punkty i nie walczyć w każdym meczu "o życie". Chcieliśmy zdobyć jak najwięcej punktów jesienią, ale że będzie aż tak dobrze, to się nie spodziewałem.

= Co zadecydowało o tym wyniku?

-
Patrząc teraz z perspektywy kilku tygodni po zakończeniu rundy, sądzę, że o tym wyniku zadecydowała głównie liczna i wyrównana kadra. Pozwoliło nam to uniknąć w niektórych meczach grania w okrojonym lub osłabionym składzie. Jestem pełen podziwu dla grających trochę mniej zawodników. Byłem spokojny o to, że każdy chłopak wchodzący na boisko z ławki rezerwowych będzie grał równorzędnie z tymi podstawowymi i nie będzie osłabieniem zespołu. Ta szeroka i wyrównana kadra zapewniła nam tak pokaźny dorobek punktowy i spokojną zimę. Mogę jednak zapewnić, że nie zapadliśmy w żaden sen zimowy. Wiemy, że od 13 stycznia czeka nas ciężka praca.

= W drużynie panuje bardzo dobra atmosfera i wzajemne zaufanie, co widać na treningach i w meczach. Po ostatnim spotkaniu w Przeworsku powiedziałeś, że poszedłbyś w ogień za tymi chłopakami. Jak należy to rozumieć?

- Tak powiedziałem i nie wycofuję się z tych słów. Kilka osób pytało mnie już o to. Mam pełne zaufanie do moich zawodników. Wiadomo, że zaufanie budują także wyniki, a podczas ligi przeżyjemy różne sytuacje. Może się zdarzyć, że w jakimś meczu drużyna "nie załapie", ale my nie jesteśmy zespołem, który mógłby zagrać słabo trzy kolejne mecze. Widziałem zachowanie chłopaków po porażkach w Jarosławiu czy przegranym wysoko meczu z Avią w Poniatowej. Nikt nie rozpamiętywał niepowodzenia. Wszyscy nie mogli się już doczekać kolejnego spotkania. Myślę, że współpraca między mną a zespołem układa się naprawdę dobrze. Tak to oceniam przynajmniej z mojej perspektywy. Mam też pewność, że nikt - począwszy od bramkarza, a skończywszy na trenerze - nie popadnie w samozachwyt i mogę tutaj obiecać kibicom, że na wiosnę nie będziemy słabsi. Myślę, że wręcz będziemy mocniejsi, zwłaszcza jeśli chodzi o sferę mentalną.

= Drużyna będzie mocniejsza mentalnie, a czy będzie mocniejsza personalnie? Czy przewidujesz jakieś ruchy kadrowe?

- Uważam, że nie ma co psuć tego, co dobrze funkcjonuje. Rewolucji kadrowej na pewno nie będziemy robić, bo naszym celem nadal jest wygrywanie jak największej ilości meczów. Jakieś niewielkie korekty wystąpią, bo wymusza je samo życie. Ze składu wypadł nam Przemek Grajek i to ze względów pozasportowych. Nie był w stanie pogodzić pracy zawodowej z treningami i meczami ligowymi. Karierę postanowił zakończyć Krzysiek Stężała. Wszyscy kibice wiedzą doskonale, kim był dla naszej drużyny Krzysiek. Dla mnie osobiście też był on fundamentalną postacią tego zespołu, piłkarzem, od którego zaczynałem ustalanie składu. Niewątpliwie nie będzie łatwo zastąpić "Stężiego", ale nie będziemy rozdzierać szat z tego powodu. Mamy Fabiana Cioka, który już dość długo czeka na swoją szansę. Oprócz tego jestem w kontakcie z zawodnikami zainteresowanymi przejściem do Orląt. Widzę też potrzebę wzmocnienia naszej formacji ofensywnej, gdyż skuteczność trochę nam jesienią kulała. Tutaj też już jestem po rozmowach z nowym zawodnikiem i liczę, że w ciągu najbliższych kilku dni sprawa zostanie sfinalizowana. Ponadto mamy swoich wychowanków, których będziemy powoli wprowadzać do pierwszego zespołu. Z drużyny juniorów trenera Edmunda Koperwasa dołączył do nas Jakub Marciniak, po którym widać, że ma predyspozycje do gry na dobrym poziomie. Szkolenie młodzieży jest obecnie w klubie z roku na rok coraz lepsze i wierzę, że jeśli nie za rok lub dwa, to na pewno za kilka lat będziemy mieli drużynę opartą na własnych wychowankach, wzmocnioną jedynie kilkoma zawodnikami spoza Radzynia.

= Ty także przez wiele lat szkoliłeś zespoły młodzieżowe w Orlętach. Czy widzisz jakieś zmiany w zainteresowaniu  dzieci i młodzieży sportem?

- Oczywiście, że tak. Mamy coraz więcej grup młodzieżowych i to grających w silnych wojewódzkich ligach. Na treningi przychodzi też coraz więcej dzieci. W grupach Rafała Borysiuka, Roberta Kazubskiego czy Daniela Syty potrzebni są już dodatkowi ludzie do pomocy, bo nie sposób jest jednemu szkoleniowcowi ogarnąć grupę liczącą 40, 50, a nawet blisko 60 chłopców. Ale nie widzę w tym żadnego problemu. Wręcz przeciwnie, należy się tylko cieszyć z tego powodu, bo czym większa liczba młodych zawodników, tym większa rywalizacja i tym łatwiej będzie w przyszłości przeprowadzić selekcję. Wielkie słowa uznania dla trenerów, że potrafią tak zainteresować dzieci i młodzież, że tak licznie przychodzą na zajęcia. W szkoleniu młodzieży upatruję sensu i celu pracy w takim klubie, jak Orlęta. Właśnie z takich klubów wywodzą się zawodnicy, którzy odnoszą później sukcesy w piłce seniorskiej, a ja chciałbym, żeby nasza drużyna oparta była w przyszłości na wychowankach. Warunki w klubie są obecnie znakomite. Kiedy sięgnę pamięcią chociażby do moich pierwszych dni w Radzyniu, kiedy w lipcu nie mogliśmy odbyć treningu na boisku od ul. Wyszyńskiego, bo się kurzyło i straż pożarna musiała je polać wodą i kiedy pomyślę, że było to raptem 13 lat temu, to serce rośnie, jak wielkie zaszły zmiany. Cieszy też wysoka świadomość rodziców, którzy rozumieją, że ruch i trening w gronie rówieśników i pod okiem fachowego trenera odciąga dzieci od zajęć, które są w obecnych czasach mniej pożądane.

= Damian, jak decyzja o objęciu drużyny seniorów wpłynęła na twoje prywatne życie i życie twojej rodziny?

- Nie licząc krótkiego epizodu sprzed kilku lat, kiedy prowadziłem drużynę w czterech meczach, to obecnie jest to moja pierwsza praca na stanowisku trenera drużyny seniorów. Samo przygotowanie do treningów zajmuje mi czasem dwie - trzy godziny, bo trening nie może być dziełem przypadku. Jeśli drużyna mecz ligowy rozgrywa w niedzielę, to w sobotę staram się podejrzeć rywali i jeżdżę na mecze do Lublina, Chełma czy Białej Podlaskiej. Chcąc nie chcąc, odbywa się to kosztem życia prywatnego, czasu dla najbliższych. Jednak podejmując się tego zadania liczyłem się z tym. Chciałbym podziękować mojej żonie za wyrozumiałość. Czasem mówi mi, że wolała już, jak byłem czynnym zawodnikiem. Ja również chciałbym podpowiedzieć chłopakom, którzy myślą o pracy trenera w przyszłości, że łatwiej jest być czynnym piłkarzem, bo nie zabiera się tylu problemów do domu. Zawód trenera nie jest zawodem łatwym, ale nie będę narzekał, bo miałem tego świadomość, kiedy się na niego decydowałem. Wiem, że dopiero uczę się tego fachu, ale to, co robię staram się wykonywać najlepiej, jak potrafię. Wymaga to także dużo czasu, ale wiem, że żona mnie rozumie i wspiera.

= Wspólnie z piłkarzami osiągnęliście znakomite wyniki, co pozytywnie wpływa na wizerunek Orląt i ich postrzeganie w środowisku lokalnym. Klub zmienia swoje oblicze także poprzez zmianę podejścia do szkolenia młodzieży, czy chociażby w ostatnim czasie przez przebudowę oficjalnej strony internetowej. Powiedz, czy zaglądasz na nasz portal i jak go oceniasz.

- Zaglądam na stronę systematycznie i uważam, że zmiany są bardzo korzystne. Rozmawiam także z chłopakami z drużyny, kolegami z pracy i wszystkim się strona podoba. Także dziennikarze z innych redakcji i innych miast mówią, że strona jest na wysokim poziomie. Myślę, że powinna ona jako pierwsza udzielać najświeższych wiadomości i być źródłem informacji dla kibiców i innych mediów. Cieszę się, że za czasów, kiedy ja jestem trenerem nasz klub i nasza drużyna postrzegane są pozytywnie, bo na tym nam wszystkim zależy. Przyciąga to dzieci na treningi, a przede wszystkim przyciąga kibiców na trybuny. To dla nich ciężko pracujemy cały tydzień i gramy mecz w niedzielę. Życzyłbym sobie i kibicom, aby w nowym roku było jak najwięcej miłych i przyjemnych chwil. Prosiłbym o wyrozumiałość, jeśli przyjdą momenty trudniejsze, bo wtedy kibice są szczególnie potrzebni drużynie.

Komentarze   

0 #2 Grajekkibic 2014-01-08 10:46
Grajek prawdopodobnie będzie grał w Podlasiu BP
Cytować
+13 #1 ......adR 2014-01-07 13:22
Damian Najlepszy trener jak mogl sie nam trafic juz kiedys jak prowadzil Orleta pokazal ze ma potencjal zyje na lawce i zyje z druzyna dobra robota Powodzenia
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
13
14
17
18
20
21
22
23
24
25
28
29
31

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem