ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

"Chciałbym, aby ktoś z Radzynia zaistniał w piłce nożnej". Rozmowa z Rafałem Borysiukiem

Udostępnij

Już w wieku 15 lat dostał powołanie do reprezentacji Polski. Splot różnych wydarzeń sprawił, że obecnie gra w Orlętach. Jest też trenerem dwóch grup – Młodzika Młodszego oraz Młodzika Starszego. Ambitny, cierpliwy, stanowczy. Wśród podopiecznych cieszy się ogromnym autorytetem. Od lat wierny kibic Realu Madryt. Szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci – chyba nikogo nie powinno zdziwić, że jego syn już trenuje w Orlętach w Żaczkach (gdzie jest bramkarzem). O sukcesach, pechu, marzeniach i sposobach na zbudowanie fantastycznej relacji z młodymi zawodnikami Katarzyna Wodowska (Grot) rozmawia z Rafałem Borysiukiem.



= Rafał, domyślam się, że piłka nożna interesowała cię od dzieciństwa.

- Tak, już od najmłodszych lat. Nikt mnie tym nie zaraził, chociaż tata próbował kopać w piłkę na niższym szczeblu, a wujek też grał od małego w AZS-ie na trzecio- i czwartoligowych boiskach. Jednak generalnie nikt nie miał wpływu na to, że od małego ciągnęło mnie do piłki nożnej. Wiele osób mi mówiło, że mam do tego smykałkę. Trafiłem do klasy sportowej, potem zapisałem się do klubu i praktycznie od IV klasy podstawówki zacząłem systematycznie trenować. Tak zostało do dziś.

= W jakim klubie zaczynałeś?

- Moim pierwszym klubem było Podlasie Biała Podlaska. Tam się urodziłem, tam się również wychowałem i tam stawiałem swoje pierwsze kroki.

= A później gdzie występowałeś i na jakiej pozycji?

- Występowałem w dwóch klubach – wymienionym już Podlasiu Biała Podlaska i tutaj w Orlętach Radzyń Podlaski. W wieku 22 lat przyszedłem do Radzynia i pozostałem tu do dnia dzisiejszego. Zawsze grałem na środku pomocy, to moja pozycja.

= Ilu miałeś trenerów? Który miał na ciebie największy wpływ?

- Często zmieniali mi się trenerzy. Kilka osób miało na mnie wpływ, wychowało i pokazało, na czym polega ten sport. Na pewno pan Jakubiec, który prowadził mnie przez ładnych kilka lat. Trener Maciej Kosik, były prezydent miasta Biała Podlaska. Następnie Leszek Cicirko – osoba, która bardzo mi pomogła i której dużo zawdzięczam, obecnie doktor na AWF w Białej Podlaskiej. No i na pewno trenerzy stąd. Każdego z nich miło wspominam.

= A czy to dobrze dla piłkarza, gdy ma wielu trenerów, czy może lepiej, jeśli przez cały czas trenuje się pod okiem jednego?

- Podam przykład. Teraz prowadzę grupę młodzieżową. Była taka myśl, aby ten rocznik prowadzić przez rok lub dwa i przekazywać innemu trenerowi. Ja za tym nigdy nie byłem i nie będę. Uważam, że powinni być z jednym trenerem. On zna ich najlepiej i wie, na co kogo stać, co jeszcze można od danego zawodnika wyegzekwować, a od którego już raczej się nic nie wyciągnie, który ma jeszcze jakieś możliwości. Ja jako trener znam się również z rodzicami moich podopiecznych, często mam świadomość różnych sytuacji domowych, czasem spotykamy się gdzieś razem. Jesteśmy fajną grupą i uważam, że to nie byłoby dobre, gdyby teraz ci chłopcy poszli do kogoś innego. Jestem zwolennikiem tego, żeby jeden trener prowadził swoją jedną grupę.

= Jaki jest twój największy sukces?

- Moim największym sukcesem było powołanie do reprezentacji Polski. Miałem wtedy 15 lat. Pojechałem do reprezentacji, gdzieś tam zostałem zauważony na turnieju z obecnymi gwiazdami Ekstraklasy. Ale nie wspominam tego dobrze, bo złapałem tam uraz i przez to nie mogłem zadebiutować. Był to dwutygodniowy wyjazd do Budapesztu. No i jak już wróciłem, to można powiedzieć, że prześladuje mnie pech. Liczne kontuzje – już miałem praktycznie wszystko złamane, naderwane… Nie dane mi było grać nigdzie wyżej, ale niczego nie żałuje. Tak widocznie musiało być.

= Komu kibicowałeś jako młody chłopak? Komu teraz kibicujesz?

- Od zawsze kibicowałem Realowi Madryt i zawsze zawodnicy tej drużyny byli moimi idolami. Kiedyś był to Raul, teraz jest to Cristiano Ronaldo. Chociaż to nie jest moja pozycja, ale bardzo go lubię i szanuję. Chyba to byli tacy moi najwięksi idole.

= Lata studenckie. Co studiowałeś i jak te lata wspominasz? Byłeś imprezowiczem czy może raczej kujonem?

- Nie miałem problemów z nauką. Po podstawówce skończyłem liceum i z różnych względów zostałem na studiach w Białej Podlaskiej i skończyłem tam dziennie AWF. Jeszcze w trakcie studiów trafiłem do Radzynia. Łączyłem grę i studia, zrobiłem sobie wówczas kursy trenerskie. Nie jest mi dane uczyć w szkole, nie udało się. Ale tak jak mówię, skończyłem tylko te studia. Chcę skończyć jeszcze jeden kierunek, lecz jakoś na razie nie mogę się zebrać.

= Czyli już podczas studiów wiedziałeś, że chciałbyś związać swoją przyszłość z zawodem trenera?

- Tak. W liceum byłem jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, dlatego tak o tym nie myślałem. Chociaż już wtedy... Mam takie stare zapiski, zeszyt, gdzie zapisywałem jakieś fajne ćwiczenia czy trening. Mam ten zeszyt do dzisiaj. Już coś zaczęło świtać w głowie. Na studiach już od pierwszego roku czyniłem kroki ku temu, by zostać trenerem. Najpierw uprawnienia instruktora, później trenera drugiej klasy. Dopóki jeszcze gram, staram się to łączyć z trenowaniem dzieciaków w klubie. Mam jeszcze czas i może w trenerce osiągnę więcej, niż w graniu.

= Ilu masz podopiecznych i jak wygląda ich normalny trening?

- Teraz mam dwie grupy w klubie – Młodzika Młodszego oraz Młodzika Starszego. W sumie to jest około 50 chłopców. Trening jest praktycznie codziennie, niektórzy mają trzy razy w tygodniu. Staram się, aby zajęcia były zawsze z piłką przy nodze. Chłopcy są już w takim wieku, że wiedzą, czego chcą. To nie tak, jak u małego dziecka – jakieś gry, zabawy, a piłka jest tylko dodatkowym elementem. Tutaj jest to ukierunkowane typowo pod kątem piłkarskim. Wszystkie ćwiczenia staram się przeprowadzać tak, aby były robione z piłką. Jak to się mówi, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Dlatego ćwiczymy głównie technikę, motorykę, koordynację ruchową. Zauważyłem, że dzieciaki mają z tym ogromne problemy.

= W sporcie dużą rolę odgrywa takie nawiązanie nici porozumienia pomiędzy trenerem i drużyną. Czy masz jakieś sposoby, żeby tak dotrzeć do tych młodych ludzi, aby ta współpraca układała się jak najlepiej?

- Staram się. Na pewno integrujące są wyjazdy, na przykład na mecze Ekstraklasy. Dla dzieciaków dużo również znaczyło spotkanie z moim bratem Arielem, który jest reprezentantem Polski. To był dla chłopaków również duży bodziec do pracy, inspiracja. Mogli z nim porozmawiać, wziąć autograf czy potrenować. Chciałbym zorganizować coś podobnego jeszcze raz, na wiosnę. Być może mój brat przyjedzie z kimś jeszcze. Ważne są również dobre kontakty z rodzicami moich podopiecznych. I właśnie to rodzice często zwracają się do mnie z prośbą, abym porozmawiał z ich dzieckiem na przykład o szkole. Twierdzą, że mam większy wpływ.

= Czyli jesteś dla nich autorytetem.

- Tak. Często pytam chłopców, jak tam w szkole. Opowiadają, że dobrze. Ale przychodzi rodzic i okazuje się, że tak nie jest. Praktycznie na każdym treningu i przed każdymi zajęciami przypominam o szkole, że to jest najważniejsza rzecz i że jeżeli nie będą się uczyli, to nie będą grali. Największą dla nich karą jest niepójście na trening czy na mecz. Wyznaję zasadę, że nie ma nic na siłę. Jest ich tak duża liczba, że jest w czym wybrać i jeśli ktoś nie będzie się uczył, czy miał złe zachowanie, to nie będzie trenował. I na razie nie ma z tym problemu, bo ci chłopcy, którzy zaczynali u mnie trzy lata temu, trenują do dziś. Dlatego wydaje mi się, że mam dobre relacje z chłopakami. Grupa jest liczna i wciąż chcą zapisywać się nowi – to chyba najlepszy dowód.

= To trudne, ale spróbuj ocenić sześć swoich trenerskich lat. Jesteś coraz lepszy?

- Rzeczywiście, zawsze najtrudniej ocenić samego siebie. Na pewno staram się rozwijać. Jeżdżę na staże, konferencje. Staram się być przez cały czas na bieżąco. Wydaje mi się, że ocenę mojej pracy będzie można wystawić za kilka lat. Najlepsze świadectwo będzie wtedy, gdy któryś z moich podopiecznych będzie grał na jakimś wyższym poziomie. Wtedy się okaże, czy wykonuję dobrze swoją pracę. Teraz chłopcy rozwijają się bardzo prawidłowo, ponieważ liczą się w całym województwie, są w ścisłej czołówce. Chciałbym wychować kilku zawodników. Może jeszcze mi będzie dane zagrać z nimi na jednym boisku, zobaczymy… Życzę im tego, bo kilku ma naprawdę duże możliwości. Chciałbym doprowadzić do tego, aby ktoś z Radzynia zaistniał w piłce, żebyśmy kiedyś usłyszeli, że jest chłopak, który gra np. w Legii Warszawa i pochodzi z Radzynia Podlaskiego. Do tego dążę.

= Czy w Radzyniu mamy utalentowaną młodzież?

- Mamy. Każde dziecko, które zaczyna swoją przygodę z piłką ma tzw. czystą kartę. Może nie z każdego można zrobić utalentowanego piłkarza, ale odpowiednią pracą i dzięki takim trenerom, jakimi ten klub dzisiaj dysponuje można wyszkolić dobrego zawodnika. Uważam, że chłopcy mają tutaj bardzo dobre warunki do pracy i dobrych trenerów w każdej grupie młodzieżowej. Chłopcy już jeżdżą na kadry województwa, od tego zaczynają. Myślę, że z czasem będziemy mieli w Radzyniu jakichś chłopaków na miarę np. mojego brata, że będą szli w jego ślady.

= Co, twoim zdaniem, jest ważne w rozwoju młodego piłkarza? Na co zwracasz szczególną uwagę prowadząc zajęcia?

- Uważam, że bardzo ważna jest głowa. Na swojej drodze spotkałem wielu chłopców, którzy byli czystymi talentami, ale bardzo często głowa nie szła w parze z talentem i to się kończyło strasznie. Teraz, gdy ich spotykam, to aż się smutno robi, że nie wykorzystali szansy, jaką mieli. Oprócz umiejętności, to praca, praca i głowa przede wszystkim.

= A co, twoim zdaniem, jest najistotniejsze w rozwoju trenera? Jakie cechy trzeba posiadać, by być dobrym trenerem?

- Na pewno trzeba posiadać autorytet – obojętnie, czy się pracuje z młodzieżą, czy z dorosłymi. Do tego wiedza i cierpliwość. Uważam, że nie każdy może być dobrym trenerem i nie każdy się do tego nadaje.

= Wrócę jeszcze do zawodników. Czy lepsza jest postawa pokorna, czy pewność siebie i buta na boisku?

- Ja akurat jestem za tą drugą opcją. Uważam, że na boisku trzeba być pewnym siebie i tacy zawodnicy osiągną więcej, niż zawodnicy skromni. Dla przykładu podam, że w ubiegłym tygodniu woziłem chłopców do Lublina na kadry województwa i oni tam nie przegrali z innymi drużynami swoimi umiejętnościami, tylko tym, że byli za grzeczni i za skromni na boisku, za bardzo to przeżywali. Jeżeli to zmienią, to naprawdę mają szansę grać w piłkę.

= Pracowałeś z wieloma zawodnikami. Czy jest takie nazwisko, które szczególnie utkwiło ci w pamięci? Czy ktoś był szczególnie utalentowany albo szczególnie zaprzepaścił swój sukces? Ktoś, kto od razu przychodzi ci na myśl?

- Na razie za wcześnie o tym mówić. Chłopcy z tych grup, które teraz prowadzę, przez cały czas są z nami i trenują. I jeszcze mi się nie zdarzyło (i myślę, że do tego nie dopuszczę), by chłopak, który ma talent, zaprzepaścił go. Ale wiadomo, czasami człowiek nie ma nic do gadania.

= Jak zachęcisz młodych chłopaków, by przychodzili do Orląt? Co tu jest takiego, że warto przyjść i trenować?

- Na pewno bardzo dobrzy trenerzy. To klub, który właśnie teraz chce stawiać na młodzież, stwarzać im jak najlepsze warunki do treningu, rozwoju. I obiekty, których mogą nam pozazdrościć w każdym województwie. Przypominam sobie moje młode czasy, kiedy trenowałem na piachu. Tutaj jest ogromny komfort. Uważam, że Radzyń idzie w coraz lepszym kierunku i widać po najmłodszych grupach, że dzieciaki chcą, garną się. W każdej grupie naborowej zgłasza się po 30-40 chłopaków. Aż sami się dziwimy, skąd tyle dzieciaków w Radzyniu. Chcą mimo tego, że w mieście jest wiele innych dyscyplin, które konkurują – pływanie, sztuki walki. Jednak wiele dzieciaków stawia na piłkę nożną i to bardzo cieszy.

= Twoje marzenia?

- Moje marzenia związane są z trenerką. Chciałbym kiedyś móc przeczytać o sobie, że ktoś zawdzięcza mi swoją karierę, gdzieś mnie tam kiedyś wyróżni, że byłem jego trenerem. Mam nadzieję, że wychowam kogoś takiego.

= I tego ci życzę.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
4
5
8
9
11
12
15
16
17
18
19
21
22
23
24
25
26
28
29
30

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 185 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem