ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

"Chcę udowodnić pewne rzeczy przede wszystkim sobie". Rozmowa z Kamilem Oziemczukiem

Udostępnij


Jego pozyskanie przez Orlęta radzyńscy kibice odebrali ze sporymi nadziejami. Kamil Oziemczuk, bo właśnie o nim mowa, ma pomóc drużynie w skutecznej grze ofensywnej. Dziś publikujemy dosyć obszerną rozmowę z zawodnikiem niegdyś występującym w Ekstraklasie i francuskim Auxerre, a obecnie broniącym biało-zielonych barw.



= Jak oceniłbyś te pierwsze tygodnie w Orlętach? Jak podoba ci się nasz zespół i organizacja klubu? Jakie wrażenia z nowego miejsca?

- Pierwsze wrażenie jest przede wszystkim takie, że mamy tutaj w Radzyniu fajną drużynę. Pod względem organizacyjnym wygląda to po prostu super. Wszystko jest na swoim miejscu, tak jak powinno być w klubie piłkarskim. Z oceną możliwości zespołu musimy poczekać do pierwszych meczów, ale ta ekipa jest bardzo mocna. Będziemy jednak musieli udowodnić to na boisku, a już szczególnie w tym pierwszym spotkaniu, które zawsze jest najważniejsze.

= Ktoś postronny mógłby powiedzieć, że Orlęta i trzecia liga to dla ciebie mała degradacja. Kamil Oziemczuk - zawodnik z bogatym CV i nagle Radzyń... Wydaje się jednak, że znacznie gorszą opcją jest gra w czwartoligowych rezerwach Górnika. Oczywiście dla młodych piłkarzy jest to szansa, ale dla ciebie już chyba niekoniecznie.

- Myślę, że nie należy postrzegać tego w taki sposób, że zrobiłem krok w tył. Chciałem pójść grać gdzieś wyżej i nie występować nadal w czwartej lidze, bo to po prostu nie miało sensu. Tam na trening przychodzi po sześciu - siedmiu chłopaków, a z taką liczbą zawodników po prostu nie ma czego robić. Ręce mi po prostu opadały, dlatego powiedziałem sobie, że zacisnę zęby, dogram już tę rundę jesienną, a potem zaczynam poszukiwać klubu na własną rękę. Trener Panek wyciągnął do mnie pomocną dłoń i postanowiłem z tego skorzystać. Nie postrzegam się też jednak w ten sposób, że robię jakiś krok do przodu. Może raczej spróbuję pozytywnie wpłynąć swoją postawą na boisku na pozostałych chłopaków z Radzynia. Jeśli się uda, to super.

= Wciąż mam w pamięci ten mecz Górnika Łęczna z Legią Warszawą w Ekstraklasie. Wygraliście na Łazienkowskiej 2:0, strzeliłeś bramkę, a wszyscy w Polsce nie za bardzo mogli wtedy uwierzyć, że "kopciuszek" pokonuje faworyta na jego obiekcie. Jak sam wspominasz tamte chwile i swoje początki w Górniku? Uważano cię wtedy za jednego z najbardziej utalentowanych pomocników w kraju...

- Wcześniej zawsze grałem z przodu, ale zostałem przekwalifikowany na bocznego pomocnika przez trenera "Bobo" Kaczmarka. Szkoleniowiec dostrzegł we mnie przede wszystkim szybkość i niezłe przygotowanie techniczne, dlatego chciał wykorzystać to na boisku. Tamten mecz z Legią Warszawa wspominam bardzo dobrze, strzeliłem przecież bramkę. Nie da się jednak opisać tego w trzech czy czterech słowach. Wiadomo, że na Łazienkowskiej trema bardzo dawała się we znaki, nogi nam się telepały, ale znalazłem się akurat w takiej sytuacji, że tylko wystarczyło dostawić nogę i skierować piłkę do siatki. Niewątpliwie to jednak fajne uczucie, gdy strzela się bramkę w swoim pierwszym meczu w Ekstraklasie, w którym gra się od pierwszej minuty.

= AJ Auxerre, Francja - bez watpienia fajny epizod i niezła szkoła życia. Podejrzewam, że dzięki tamtemu okresowi stałeś się, mimo wszystko, lepszym piłkarzem. Wprawdzie nie wszystko ułożyło się tam tak, jak sam byś chciał, ale wspomnienia chyba pozytywne?

- Wielu ludzi mówiło mi wtedy: "Kamil, to za wcześnie. Zostań jeszcze w Polsce, pograj dłużej w Ekstraklasie i spróbuj sił w lepszym klubie". Wszystko można jednak oceniać z dwóch stron, w różny sposób. Gdybym nie pojechał, to bym nie spróbował i nie zobaczył, jak to wszystko wygląda. Nie żałuję na pewno, bo to była fajna przygoda i mogłem dzięki temu poznać wielu świetnych ludzi. Jeśli chodzi o treningi, miałem okazję skorzystać na pewno znacznie bardziej, niż w polskiej lidze. Największa różnica polegała tam na podejściu zawodników do zajęć, przy czym dotyczyło to wszystkiego, nawet podstaw. Oczywiście inaczej wyglądało tam też szkolenie dzieciaków. Dzisiaj jestem zdania, że każdy, kto ma taką możliwość, powinien jechać. Niech jedzie nawet w ciemno i się nie zastanawia.

= Jednym słowem, Polska ma jeszcze dużo do nadrobienia pod względem organizacyjnym?

- Zależy, o jakich klubach mówimy. Nie dotyczy to klubów, które są bardzo dobrze poukładane pod względem finansowym, jak np. Legia Warszawa i Lech Poznań. Inaczej wygląda to już jednak w niższych ligach, gdzie wszystko "kuleje", jeśli chodzi o fundusze. Nie ma u nas czegoś takiego, co widziałem np. w Auxerre. Przed treningiem zawsze mieliśmy śniadania, potem obiad i kolację - wszystko odbywało się w klubie. Zawodnicy mieli rozpisane plany żywieniowe i kucharz gotował to samo dla wszystkich, co było naprawdę fajne. Nie do pomyślenia była taka sytuacja, że zawodnik poszedł po treningu do domu i najadł się nie wiadomo czego. Tam traktowali profesjonalnie każdego piłkarza - od małego chłopca aż do dojrzałego gracza w seniorach. Uczono każdego od podstaw, żeby można było jak najwcześniej wprowadzić zawodnika do dorosłego futbolu. To było świetne, a Polska pod tym względem pozostaje daleko w tyle i chyba jeszcze długo nic się tutaj nie zmieni. U nas bywa tak, że w klubach trenerzy nie są w ogóle związani z piłką, a niekiedy prowadzą grupy młodzieżowe. Moim zdaniem jest to trochę śmieszne. Ktoś, kto grał w piłkę może potem przekazać coś młodzieży, ale co może zrobić gość, który kopał tylko na podwórku, a potem skończył np. AWF? Nie ma szans, to powinno wyglądać zupełnie inaczej.

= Wróćmy jeszcze do tematu Orląt. Traktujesz Radzyń trochę jak "przystanek" i możliwość wybicia się, czy koncentrujesz się wyłącznie na zadaniach czekających na ciebie tutaj?

- Przyszedłem do Orląt, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i udowodnić, że jeszcze mnie na coś stać. Niektórzy mówią, że z Kamila Oziemczuka już nic nie będzie, bo on się tylko cofa. Nie, ja chcę udowodnić pewne rzeczy przede wszystkim sobie. Chcę mieć taką świadomość, że mogę jeszcze dobrze grać w piłkę. Musimy poczekać, na ile się to uda. Czas pokaże, bo teraz ciężko jeszcze cokolwiek powiedzieć. Na razie trenuję i czekam na najbliższy mecz, by "sprzedać" swoje umiejętności na boisku.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
13
14
17
18
20
21
22
23
24
25
28
29
31

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem