ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Sukces na wyciągnięcie ręki. Orlęta Radzyń Podlaski - Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:1 [GALERIE ZDJĘĆ]

Udostępnij


Jeżeli ktoś miałby życzenie obejrzeć typowy trzecioligowy mecz walki, powinien dziś wybrać się do Radzynia. Orlęta rywalizowały w strugach deszczu z Tomasovią o każdy metr murawy, a klarowne okazje po obydwu stronach dało się zliczyć na palcach jednej ręki. Obraz spotkania zmienił się jednak w końcówce, która zrekompensowała zmarzniętym i zmokniętym kibicom długie minuty oczekiwania na bramki. Najpierw Jewhenij Chorolski popisał się pięknym strzałem z rzutu wolnego i dał gospodarzom prowadzenie. Wydawało się, że "biało-zieloni" muszą zwyciężyć, lecz w doliczonym czasie gry Marcin Żurawski wykorzystał rzut karny i Orlęta zdobyły zaledwie punkt. Czy przyjezdnym należała się "jedenastka"? Trudno powiedzieć, zdania po meczu były podzielone. Tym niemniej nie da się ukryć, że pozostaje spory niedosyt, chociaż z przebiegu zawodów remis jest wynikiem w pełni sprawiedliwym.


Już po pierwszych minutach spotkania należało zakładać, że nie obejrzymy pięknego widowiska. Wprawdzie w 180. sekundzie gry Kamil Oziemczuk przymierzył sprzed pola karnego i posłał piłkę nad bramką, lecz później na murawie dominowała głównie twarda walka w środku boiska. Nieliczni kibice ożywili się dopiero po kwadransie, kiedy Kamil Groborz zdecydował się na uderzenie z dystansu. Próba była mocna i mogła zaskoczyć Adama Wasiluka, ale żeby się tak stało, zawodnik rywali musiałby trafić w róg, a nie wprost w golkipera. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o lepsze okazje w początkowym fragmencie spotkania. Delikatną przewagę miała drużyna z Radzynia, lecz ogólnie na murawie trwały "zapasy" godnych siebie przeciwników, a większość akcji kończyła się przed linią 16 metrów.

Jednym z wyjątków była sytuacja z 31. minucie, kiedy zaledwie szesnastoletni Przemysław Orzechowski doskoczył do odbitej futbolówki i strzelił płasko z dystansu w rękawice Adama Wasiluka. Tuż przed przerwą wreszcie groźnie odpowiedzieli miejscowi. Dominik Struk wykazał się dużą przytomnością umysłu i kopnął z ostrego kąta w krótki róg, jednak na posterunku był w tej sytuacji Łukasz Bartoszyk. Po pierwszej połowie utrzymywał się zatem wynik 0:0.

Początek drugiej części spotkania wyglądał właściwie identycznie, jak rywalizacja przed zmianą stron, czyli dominowała walka, walka i jeszcze raz walka. Żadna z ekip nie potrafiła narzucić rywalowi swoich warunków, ale w 58. minucie z tego chaosu mógł "wyłonić się" gol dla Orląt. Paweł Pliszka bardzo ładnie zagrał w pole karne do Kamila Oziemczuka, lecz adresat podania fatalnie skiksował w dobrej sytuacji. Groźnie było również siedem minut później, gdy Łukasz Bartoszyk wypuścił z rąk śliską piłkę, ale żaden z zawodników z Radzynia nie zdołał w porę oddać strzału. Efektu nie przyniosło również lekkie uderzenie głową Kamila Oziemczuka i "petarda" Tomasza Tymosiaka z dalszej odległości. Pomocnik Orląt naprawdę ładnie kopnął z około 30m, jednak nieznacznie pomylił się i futbolówka minęła słupek.

Wszystko, co najważniejsze, miało miejsce w samej końcówce zawodów. W 87. minucie Jewhenij Chorolski wykonał swój pierwszy rzut wolny w obecnej rundzie i uczynił to perfekcyjnie. Ukraiński obrońca technicznie przymierzył z około 20m i trafił w samo "okienko". Piłka odbiła się od poprzeczki i spadła za linię bramkową, a zawodnicy Orląt zaczęli fetować - zdawałoby się - pewne zwycięstwo. Niestety, nic z tych rzeczy. Już w doliczonym czasie gry Mateusz Łakomy sfaulował, zdaniem sędziego z Lublina, wbiegającego w pole karne Arkadiusza Smołę. Czy rzeczywiście? Niektórzy obserwatorzy spotkania twierdzili, że piłkarz Tomasovii po prostu wpadł na rywala, a następnie się przewrócił, natomiast inni byli zdania, że defensor Orląt zahaczył przeciwnika i "jedenastka" się należała. Niezależnie od tego, która wersja odpowiada prawdzie, fakty są takie, że Marcin Żurawski bez trudu zamienił stały fragment na gola i dał tomaszowianom remis 1:1. Chwilę później zabrzmiał ostatni gwizdek arbitra.

Niewątpliwie szkoda, ponieważ dzięki zwycięstwu gospodarze zrównaliby się punktami z liderującą Resovią i wyprzedzili JKS Jarosław. Z drugiej strony można stwierdzić, że los odebrał dziś radzynianom to, co ofiarował tydzień temu w Krośnie. Suma szczęścia równa się zero, a zatem pozostaje jedynie grać dalej i skupić się na następnych potyczkach. Najbliższa w sobotę w Zamościu, gdzie "biało-zieloni" powalczą z Hetmanem.




Orlęta Radzyń Podlaski - Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:1 (0:0)

Chorolski 87 - Żurawski (karny) 91

Orlęta: Wasiluk - Leszkiewicz, Kazubski, Łakomy, Chorolski, Ptaszyński, Tymosiak, Pliszka (74 Kot), Struk (84 Samociuk), Zmorzyński, Oziemczuk (89 Król)

Tomasovia: Bartoszyk - Żurawski, Chwała, Bojarczuk, Skiba, Smoła, Raczkiewicz, Kozyra (88 Karwacki), Orzechowski (62 Chłoń), Paskiw (93 Mazurkiewicz), Groborz

Żółte kartki: Tymosiak, Pliszka, Oziemczuk, Łakomy (Orlęta) - Chwała, Żurawski, Raczkiewicz (Tomasovia)

Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin)

Widzów: 300


ZAPIS RELACJI LIVE


Galeria ze spotkania - foto Mirosław Piasko [LINK]
Galeria ze spotkania - foto Edyta Kolęda [LINK]
Galeria ze spotkania - foto Kamil Kmieć [LINK]
Galeria ze spotkania - foto Marek Ignaciuk [LINK]
Galeria z trybun - foto Mirosław Piasko [LINK]

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem