ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Wypowiedzi trenerów i zawodników po meczu AMSPN Hetman - Orlęta

Udostępnij


Po dzisiejszym meczu w Zamościu odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział trenerzy obu zespołów - Jan Złomańczuk i Damian Panek. Zebraliśmy też wypowiedzi dwóch zawodników - Rafała Kycki (AMSPN Hetman) oraz strzelca zwycięskiej bramki Mateusza Łakomego (Orlęta). Zapraszamy do lektury.



Jan Złomańczuk (trener AMSPN Hetman): - Z pewnością mam tutaj w Zamościu trudną sytuację. Podjąłem się pracy w Hetmanie po pięciu porażkach z rzędu - dwóch jeszcze jesienią i trzech wiosną, a dziś mamy szóstą kolejną przegraną. Na pewno trudno było dotrzeć do drużyny, która jest przybita po takich wpadkach, a jednocześnie jest zespołem bardzo młodym. Oni potrzebują czasu na ogranie się w tej trzeciej lidze. Wiedzieliśmy, że silną stroną Radzynia są na pewno stałe fragmenty gry i to się potwierdziło. Przy tym golu jeden z moich zawodników niestety nawet nie wyskoczył do "główki", a mówiliśmy przed spotkaniem, że kryjemy indywidualnie z jedną strefą w polu karnym. Zawodnik uderzył tam czysto - z pięciu metrów, praktycznie nie do obrony. Na pewno pierwsza połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza, niż dalsza część meczu. Widziałem drużynę Hetmana w Tomaszowie w tamtym roku i ostatnio w Starym Zamościu. Potwierdza się to, że po przerwie zespół nie ma już siły i to samo było dzisiaj - w drugiej połowie praktycznie oddaliśmy plac gry. Zmiany, które wprowadziłem, były pozytywne i szczególnie mam tu na myśli wejście Dębickiego. Była to wręcz bardzo pozytywna zmiana, ale roszady w przodzie nie dały mi nic, chociaż wprowadziłem dwóch świeżych napastników. Z pewnością czeka nas mnóstwo pracy, a panu trenerowi Orląt gratuluję zwycięstwa. Mówił pan, że pana drużyna zagrała słabe spotkanie. Tak właśnie zakładaliśmy, że nie możemy pozwolić grać Radzyniowi. Skoro ta drużyna ma drugie lub trzecie miejsce w tabeli, to nie bierze się to z niczego. Jest to zespół dobry, posiadający doświadczonych zawodników. Naszą metodą dzisiaj było nie pozwolić im grać i Radzyń rzeczywiście nie grał, bo doskakiwaliśmy, podwajaliśmy, potrajaliśmy sytuacje, tak aby wybić przeciwników z tempa gry. To się faktycznie udało. Jeśli chodzi o ten gol po stałym fragmencie, to chyba nie pierwsza bramka strzelona w ten sposób przez Orlęta, bo już w tamtym roku zdobyli parę goli z rzutów wolnych i rożnych. To jest siła tej drużyny i my o tym wiedzieliśmy. Cóż, my jednak mamy młodą ekipę. W Hetmanie występuje obecnie siedmiu młodzieżowców w wyjściowym składzie, dlatego o tych młodych piłkarzy nie muszę się martwić, ale z pewnością potrzeba im czasu i doświadczenia. Gracz w wieku 22 lat to już jest u mnie stary zawodnik. Jeżeli chodzi o przyjście do Hetmana, to po ponad czterdziestu latach pracy kupiłem dom na Roztoczu i myślałem, że czeka mnie już zasłużona emerytura i spokój. Przyjechali jednak panowie prezesi Hetmana i zaprosili na rozmowę w sprawie pracy. Wiadomo, że każde wyzwanie jest ciekawe, tym bardziej takie wyzwanie. Nikt nie wie, ile drużyn spadnie, czy będzie reorganizacja, czy nie będzie. Jedni mówią, że nie "leci" żaden zespół, a inni, że siedem albo osiem, dlatego każdy punkt ma dla Hetmana bardzo duże znaczenie. Uważam, że dzisiaj graliśmy z zespołem dobrym i poukładanym. Być może przyjdą takie chwile dla tej naszej drużyny, że będzie po prostu łatwiej. Gdyby oni walczyli np. w Tomaszowie czy Starym Zamościu tak, jak dzisiaj, punkty na pewno zdobyłby Hetman. Dziś rzeczywiście walka była porządna i tego chłopakom gratuluję. Obecnie mam w kadrze 22 zawodników, w tym 16 młodzieżowców. I to takich młodzieżowców z roczników 1996-97. Tej drużynie potrzeba czasu, ale ten czas szybko ucieka, a w piłkę nożną nie nauczy się grać w tydzień, dwa lub trzy. Potrzeba naprawdę dużo poświęcenia, żeby ten zespół grał w nieco odmiennym układzie. Trzeba również jednego bądź dwóch piłkarzy doświadczonych, którzy mogliby to pociągnąć. To na pewno czeka nas już w nowej rundzie, bo teraz okienko jest zamknięte, ale być może prezesi będą o tym myśleli. Porównując ten dzisiejszy mecz do spotkania z Omegą, różnica jest bardzo duża. Tam mecz toczył się praktycznie na stojąco, a dziś oglądaliśmy już walkę i zaangażowanie.

Damian Panek (trener Orląt): - Cóż, to wszystko jest jeszcze bardzo na świeżo. Spodziewaliśmy się, że dzisiaj na pewno będzie bardzo trudno, ale zresztą jak co tydzień. Tutaj właśnie widzimy, że te opowieści o słabych drużynach w trzeciej lidze to są mrzonki. Chłopcy właśnie mówili w szatni, że Omega przegrała w Jarosławiu chyba w 93. minucie, a zatem tu naprawdę każdy z każdym może zwyciężyć, nawet pierwsza drużyna z ostatnią. Wiedzieliśmy, że w Zamościu było w tygodniu sporo zawirowań. Nastąpiła zmiana trenera i dlatego spodziewaliśmy się, że gospodarze wyjdą na boisko zdeterminowani. Wiedzieliśmy, że będą z nami walczyć chociaż o ten jeden punkt i uczulałem swoich chłopaków, żeby nie zlekceważyć rywala. Zagraliśmy dzisiaj słaby mecz i to tak bez dwóch zdań. Ja mam jednak w zwyczaju, że nie sądzę zwycięzców. Poza tym chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy dotyczącej tego spotkania, ale może się powstrzymam. Moja drużyna wie, o co chodzi, dlatego jeśli będą tego słuchać, niech pamiętają, co im powiedziałem w szatni.

Rafał Kycko (AMSPN Hetman): - Z pewnością zabrakło zimnej krwi, bo w tej pierwszej połowie zagraliśmy dobrze. Gdybyśmy tam stworzyli sobie nieco dogodniejsze sytuacje, na pewno strzelilibyśmy bramkę, a tak straciliśmy po przerwie gola po stałym fragmencie i stało się, jak się stało. Są już jednak symptomy lepszej gry i mam nadzieję, że będzie to wyglądało coraz lepiej i w końcu zdobędziemy jakieś punkty.

Mateusz Łakomy (Orlęta): - Jakie to uczucie zdobyć zwycięską bramkę? Na pewno bardzo fajne, ale na ten wynik zapracował dziś cały nasz zespół. Zagraliśmy konsekwentnie, musieliśmy to tylko potwierdzić golem. Bardzo cieszę się z tej wygranej. W naszej lidze nie ma żadnych łatwych meczów. Proszę zobaczyć - ponad dwadzieścia porażek Omegi, a tu nagle wygrywają spotkanie z Hetmanem Zamość. Tutaj jeszcze przyszedł nowy trener po porażce z bardzo słabym zespołem, dlatego wiedzieliśmy, że od początku na nas ruszą i będą chcieli się pokazać. Wiadomo, gdy przychodzi nowy trener, każdy chce grać w piłkę, stara się i oddaje serce. Czy jest szansa na dłużej zadomowić się w wyjściowym składzie? Mam nadzieję, że tak, jednak tutaj wszystko zależy od trenera.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 164 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem