ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Koniec przygody z Pucharem. Orlęta Łuków - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 [GALERIE ZDJĘĆ]

Udostępnij


Takiego obrotu wydarzeń zapewne mało kto się spodziewał. Orlęta wystąpiły dziś w Łukowie w półfinale Pucharu Polski na szczeblu BOZPN w stosunkowo silnym składzie i były zdecydowanym faworytem rywalizacji z czwartoligowcem. Niestety na murawie okazało się, że różnica jednej klasy rozgrywkowej nie miała aż takiego znaczenia. Gospodarze zagrali naprawdę ambitnie i wywalczyli triumf 3:2, a "biało-zielonym" pozostała gorycz porażki. Szkoda? Niewątpliwie tak, chociaż samo spotkanie z pewnością nie rozczarowało. Zawody stały na niezłym poziomie, były toczone w szybkim tempie i mogły podobać się kibicom.

Początek starcia należał do radzynian, którzy opanowali środek pola i co chwila atakowali bramkę strzeżoną przez Mateusza Strachotę. Za każdym razem brakowało jednak ostatniego podania bądź strzału, natomiast miejscowym wystarczył tylko jeden stały fragment, by objąć prowadzenie. W 15. minucie potyczki Sebastian Matuszewski huknął z rzutu wolnego z 25m, Fabian Ciok odbił piłkę przed siebie, a nadbiegający Artur Gaj błyskawicznie wykorzystał błąd i zagrał pod bramkę do Piotra Wałachowskiego. Skrzydłowemu łukowian pozostało już tylko dopełnić formalności i z bliska kopnąć do siatki. Podrażnieni takim obrotem sprawy goście szybko przesunęli się do przodu i stworzyli sobie dwie dobre okazje. Najpierw Jewhenij Chorolski odważnie ruszył na przebój przez środek boiska, lecz stracił piłkę w sytuacji sam na sam z Mateuszem Strachotą, a następnie golkiper miejscowych obronił uderzenie Konrada Króla z lewej flanki. Podopieczni Pawła Gruli odpowiedzieli próbą  Marcina Kozłowskiego z 17m, z którą bez kłopotów poradził sobie Fabian Ciok.

W 26. minucie łukowianie nieoczekiwanie podwyższyli na 2:0. Drużyna z Radzynia pozwoliła przeciwnikom przeprowadzić klasyczną kontrę, która zakończyła się następnym golem. Artur Gaj zagrał w pole karne do Marcina Kozłowskiego, a ten "nawinął" obrońcę i bez kłopotu zdobył bramkę. Przyjezdni nie zrazili się tym ciosem i już kilka minut później wypracowali sobie dogodną szansę. Po uderzeniu Piotra Zmorzyńskiego z około 16m i rykoszecie piłka o centymetry minęła słupek. W kolejnej akcji wreszcie się udało. Zmorzyński przymierzył z podobnej odległości, futbolówka odbiła się od przeciwnika i wpadła w róg obok zaskoczonego Mateusza Strachoty. Do przerwy utrzymał się wynik 2:1 dla miejscowych.

Po zmianie stron "biało-zieloni" kontynuowali swe ataki, co szybko przyniosło im powodzenie. W 55. minucie Przemysław Ozygała "wyciął" w polu karnym Konrada Króla, a "jedenastkę" pewnie zamienił na gola Paweł Pliszka. Wydawało się, że od tej chwili pójdzie już łatwiej, ale nic bardziej mylnego. Podopieczni trenera Gruli natychmiast poderwali się do szturmu i dwukrotnie zagrozili radzyńskiej bramce - najpierw Fabian Ciok obronił w sytuacji oko w oko z Piotrem Wałachowskim, a tuż potem nikt nie "zamknął" podania Wałachowskiego z prawego skrzydła. W 68. minucie gospodarze już prowadzili 3:2. Marcin Kozłowski strzelił z około 14m, piłka trafiła w któregoś z zawodników z Radzynia i zupełnie zaskoczyła Cioka. Futbolówka wpadła pod poprzeczkę nad próbującym interweniować golkiperem.

Końcówka meczu to zdecydowana przewaga gości dążących do zdobycia wyrównującej bramki. Bardzo bliski szczęścia był w 76. minucie Piotr Zmorzyński, który popisał się ładnym uderzeniem z rzutu wolnego spod linii pola karnego. Piłka niechybnie wpadłaby do siatki, ale tor lotu futbolówki w ostatniej chwili zdołał przeciąć doświadczony Dariusz Dziewulski. Tuż potem radzynianie zaprzepaścili jeszcze lepszą szansę. Zmorzyński dośrodkował do Pawła Pliszki, zaś "Mały" odegrał głową do Dariusza Ptaszyńskiego. Pomocnik Orląt miał piłkę przed samą bramką i powinien trafić na 3:3, lecz naciskany przez obrońcę strzelił nad poprzeczką. W ostatnich fragmentach konfrontacji szanse mieli jeszcze Ptaszyński (nieczysto strzelił głową), Zmorzyński (minimalnie pomylił się z dystansu) oraz Jewhenij Chorolski, który uderzył nad bramką z rzutu wolnego. Po 96 minutach walki faworyt poległ w Łukowie.

Jedyną dobrą wiadomością jest dziś stan zdrowia Konrada Króla. Wydawało się, że skrzydłowemu odnowiła się kontuzja, lecz wszystko wskazuje na to, że obawy były nieco na wyrost. Konrad powinien znaleźć się w składzie na niedzielne spotkanie z Omegą Stary Zamość.




Orlęta Łuków - Orlęta Radzyń Podlaski 3:2 (2:1)

Wałachowski 15, Kozłowski 26, 68 - Zmorzyński 40, Pliszka (karny) 55

Orlęta Łuków: Strachota - Szlaski, Dziewulski, Kierych, Ozygała (56 Miler), Wołoszka, Soćko, Matuszewski, Wałachowski (74 Matłacz), Kozłowski, Gaj (90 Botwina)

Orlęta Radzyń Podlaski: Ciok - Leszkiewicz (46 Nowacki), Łakomy (46 Zarzecki), Kazubski, Chorolski, Ptaszyński, Kot (78 Zieliński), Pliszka, Król (56 Struk), Kula, Zmorzyński

Żółte kartki:
Matuszewski, Ozygała (Orlęta Łuków) - Kot, Nowacki, Chorolski (Orlęta Radzyń Podlaski)

Sędziował:
Karol Walczuk (Biała Podlaska)

Widzów:
600


Galeria ze spotkania - foto Kuba Kapczuk [LINK]
Galeria ze spotkania - foto Edyta Kolęda [LINK]

Komentarze   

+4 #2 MarioMario 2014-04-23 22:18
Orlęta Łuków również wystąpiły w rezerwowym składzie oszczędzając siły na "swoją" ligę. Radzyń całkiem silny team wystawił, ale chyba zlekceważył przeciwnika. Tym bardziej szkoda i trochę wstyd.
Cytować
+3 #1 słabiznaPiter 2014-04-23 19:44
Coś nasze Orły są w dołku.Gdzie ta różnica między 2 drużyną 3 ligi a 5 drużyną 4 ligi?
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
6
7
8
9
10
13
14
15
16
17
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 0 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Dog