ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Wypowiedzi trenerów i zawodników po spotkaniu Stal Sanok - Orlęta [MATERIAŁ WIDEO]

Udostępnij


Po niedzielnym spotkaniu w Sanoku zebraliśmy wypowiedzi trenerów obydwu drużyn - Piotra Kota i Damiana Panka, a także dwóch piłkarzy - Kamila Adamiaka (Stal) i Pawła Pliszki (Orlęta). Zapraszamy do lektury..



Piotr Kot (trener Stali): - Cóż, sytuacja naszego klubu jest dramatyczna - tylko w taki sposób można to określić w tym momencie. Rzeczywiście te trzy punkty są dla nas bardzo cenne. Tym bardziej, że w kilku wcześniejszych meczach graliśmy dobrze, ale nieskutecznie i tych punktów powinno być więcej. Dziś pokazaliśmy fajną grę i w końcu mamy zwycięstwo, w końcu trafiliśmy do siatki. Obawiałem się trochę tego spotkania, bo w drużynie pozostali już tylko najwierniejsi. Nie ma nas zbyt wielu, lecz chłopcy pokazali, że zależy im, by piłka seniorska w Sanoku istniała w jakiejkolwiek formie. Za to moim zawodnikom należą się serdeczne podziękowania, ale dziękuję także kibicom, którzy nie opuszczają nas w dramatycznej sytuacji. Pojawili się w Starym Zamościu na meczu z Omegą i byli również dziś, za co wielkie dzięki. Dzisiaj przeciwnik pozwolił nam na dużo, więc to wykorzystaliśmy. Rywale trochę się przebudzili po utracie drugiej bramki i kilka razy w naszym polu karnym zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście udało nam się z tego wyjść. Mieliśmy jeszcze szanse na podwyższenie wyniku, lecz ważne, że te dwie piłeczki wpadły do siatki i mamy cenne zwycięstwo. Szkoda tylko, że nie wiem, co będzie z nami dalej. Nie wiem, czy nie był to ostatni mecz w tej rundzie i w tym sezonie. Czekamy na rozwój sytuacji.

Damian Panek (trener Orląt): - W przerwie mówiliśmy sobie o tym, że nie może nam się przytrafić żaden błąd, nawet najmniejszy, bo drużyna rywali będzie groźna - szczególnie w takiej lidze i w meczu u siebie. Nie wiem, czy był ten rzut karny. Moi zawodnicy twierdzą, że nie było, ale to już nie jest dla mnie aż tak istotne. Karny ustawił mecz, bo musieliśmy się później odkryć i spotkanie wyglądało, jak wyglądało. Nie można być zadowolonym z przebiegu zawodów w drugiej połowie, chociaż należy powiedzieć, że to był cios za cios. Gospodarze byli jednak bliżsi strzelenia trzeciej bramki, niż my zdobycia tutaj gola. Zagraliśmy słaby mecz i nie powinno się to przytrafić takiej drużynie, jak moja. Z pewnością nie zamierzamy się tłumaczyć absencją jednego czy dwóch zawodników. Po prostu taka druga połowa nie powinna się przydarzyć mojemu zespołowi. Od razu po stracie drugiej bramki mieliśmy idealną szansę Kamila Oziemczuka. Gdyby wtedy padł gol, przed ostatnimi 30 minutami można by było mieć jeszcze jakieś nadzieje. A tak im dłużej ten mecz trwał i wynik brzmiał 2:0, gospodarze coraz pewniej "wieźli" korzystny rezultat do końca. Jestem zły na swoją drużynę, bo gospodarze to nie była jakaś ekipa poza naszym zasięgiem. Mówiliśmy sobie w przerwie, że trzeba cierpliwie czekać i sytuacja w drugiej połowie z pewnością się stworzy. Na pewno taką okazję byśmy wypracowali, ale warunek był jeden - przez pierwszych 15 minut należało nie stracić bramki. Sanok musiałby zaatakować i wtedy otworzyłaby się szansa. Jeśli chodzi o dzisiejsze porażki zespołów z czołówki, to nie jest to dla mnie żadną niespodzianką. Po prostu to jest taka liga, tu każdy z każdym może przegrać.

Kamil Adamiak (Stal): - Zagraliśmy dziś bardzo dobre spotkanie i z tego się cieszymy. Stworzyliśmy kilka naprawdę fajnych okazji bramkowych. Dwie z nich udało się zamienić na gole, a zatem obecnie możemy się tylko cieszyć z trzech bardzo ważnych punktów. Sytuacja Stali jest bardzo kiepska, jednak to zwycięstwo na pewno nas podbuduje. Pomimo tego, co się dzieje, staramy się z całych sił walczyć o tę trzecią ligę i robimy wszystko, aby zrealizować cel.

Paweł Pliszka (Orlęta): - Przyjechaliśmy tutaj w tak daleką podróż i myśleliśmy, że wyjdziemy na to boisko i będziemy naprawdę zmotywowani, by powalczyć o trzy punkty. Nie wyszło, bo - nie ma co się oszukiwać - zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. Mam trochę pretensji do siebie, ale również do starszych zawodników, bo powinniśmy wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Nie udało się, nie wiem jaka jest tego przyczyna. Może kondycyjnie to trochę źle wyglądało, lecz nie chcę oceniać na gorąco. Rywale byli od nas szybsi, zwrotniejsi, to byli wybiegani młodzi chłopcy. Trudno, taka jest piłka.



Komentarze   

+3 #1 coś nie takPiter 2014-05-05 07:36
Oto taktyka trenera na mecz z ledwie co istniejącym rywalem, grającym juniorami: "Bronimy się całą drużyną i może coś się fuksem strzeli" :o - Kuźwa z kim mamy wygrywać jak nie z takimi ekipami. Trzeba od początku maksymalnie zaatakować i strzelić bramkę, potem jest już łatwiej. A jak się wtedy przegra, to wiadomo, że po walce i trudno. Trener pomylił taktykę z np. na Resovię.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
4
5
8
9
11
12
15
16
17
18
19
21
22
23
24
25
26
28
29
30

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 114 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem