ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Wypowiedzi trenerów i zawodników po meczu Stal Kraśnik - Orlęta [MATERIAŁ WIDEO]

Udostępnij


Po dzisiejszym meczu w Kraśniku zebraliśmy wypowiedzi szkoleniowców obu ekip - Dariusza Matysiaka i Damiana Panka oraz kapitanów drużyn - Damiana Pietronia (Stal) i Rafała Borysiuka (Orlęta). Zapraszamy do lektury.



Dariusz Matysiak (trener Stali): - Aura nie pomogła w tym dzisiejszym meczu obu drużynom. Przespaliśmy pierwsze trzydzieści minut. Przed spotkaniem nasze ustalenia były inne i mieliśmy inaczej zagrać - przede wszystkim wysoko, pressingiem, tak jak do tej pory w każdym meczu. Chłopcy już chyba żyją tym, że mamy utrzymanie i nie trzeba się tak sprężać na każdym spotkaniu. W poczynania naszego zespołu wkrada się troszeczkę taka bylejakość. Każdy myśli: "A, jakoś tam będzie - Filip strzeli, Tomek strzeli, Krzysio złapie" i od kilku meczów jesteśmy w słabszej dyspozycji strzeleckiej. Dzisiejsza aura nie pomagała nam w zdobywaniu bramek, jednak szanse były. Sytuacja sam na sam Filipa Drozda, sytuacja sam na sam Tomka Ryczka, kilka fajnych akcji zakończonych uderzeniami... Widzę, że powracający do was bramkarz Spomleku jest ostoją tej drużyny. Gdyby nie on, to myślę, że spokojnie wygralibyśmy. W przerwie powiedziałem kilka gorzkich słów drużynie i okazało się, że jeżeli się chce, to można zagrać pressingiem, wysoko. Spomlek odgryzał się jednak kontrami i obawiałem się, że będzie jak w meczu z Hetmanem, gdy my zrobiliśmy w zasadzie hokejowy zamek, a przeciwnik strzelił. Jeżeli chodzi o gola dla nas, to Melnyczukowi... nie wyszła centra. Ćwiczymy to na treningach i to miało być zagranie na dalszy słupek. Tam Daniel Szewc miał strącić piłkę do środka i Filip Drozd albo ewentualnie Damian Pietroń mieli ją skierować do siatki. Bardzo dobrze jednak, że mu "zeszło", a Stężała się poślizgnął na mokrym boisku. Strzeliliśmy na 1:1 szczęśliwie, ale wasza bramka też była bardzo fajna. Błąd z naszej lewej strony, idealne dośrodkowanie i Kamil zrobił to, co powinien zrobić. On to kiedyś robił w Ekstraklasie i myślę, że powinien robić do tej pory, ale po prostu nikt na niego nie postawił. Oglądałem wasz mecz z Resovią i bardzo obawiałem się Spomleku, bowiem graliście naprawdę fajną piłkę i dzisiaj było podobnie. Szkoda jedynie, że Mateusz Matysiak przy starciu z Kamilem Oziemczukiem doznał kontuzji barku i nie mógł dłużej z nim rywalizować. Podsumowując, ten remis chyba jest sprawiedliwy. Przed meczem, oczywiście, nie wziąłbym takiego wyniku, bo graliśmy u siebie, lecz w tej chwili jestem zadowolony. Chłopcy są poobijani, szkoda także kartki naszego podstawowego młodzieżowca. Będziemy jednak szukali kogoś innego na tę pozycję.

Damian Panek (trener Orląt): - Wiedzieliśmy, że ten mecz z pewnością będzie ciężki. Kraśnik grał swoje poprzednie spotkanie w piątek, a my mieliśmy bardzo trudne zawody w niedzielę i dlatego obawiałem się o dyspozycję fizyczną mojej drużyny. Przed przerwą stworzyliśmy dzisiaj jeszcze jedną bardzo dobrą sytuację. Myślę, że gdybyśmy strzelili na 2:0, mecz potoczyłby się zupełnie inaczej, a tak mieliśmy kuriozalną bramkę na 1:1 zawaloną przez naszego bramkarza. To zadecydowało, że nie wywozimy stąd trzech punktów, ale dziękuję swoim chłopakom i gratuluję. Wiedziałem, że część zawodników grała z urazami i poświęcała się, chciała zrobić wszystko, byle tylko wystąpić w tym spotkaniu. Jestem pełen podziwu dla swojej drużyny. Nie szukam tutaj winnych, bo zdobywamy punkt na ciężkim terenie po bardzo ciężkim meczu. Realizujemy cel, który sobie zakładaliśmy. Wiadomo, jak jest w tej lidze - tutaj jest trudno o każdy punkt. Mogę powiedzieć wyłącznie tyle, że jetem dumny ze swojego zespołu. Chłopcy zasłużyli dzisiaj na trzy punkty swoją walką i zaangażowaniem. Wiedzieliśmy przecież w poniedziałek i wtorek, w jakiej jesteśmy sytuacji fizycznej. Część zawodników gra na środkach przeciwbólowych i każdy kibic powinien to wiedzieć i docenić. Chciałbym, żeby wszyscy kibice, którzy nieraz chcą powiedzieć coś złego o moim zespole, byli w szatni i zobaczyli, jak to wygląda. Jak wygląda przygotowanie do meczu i mikrocykl tygodniowy, czemu ta drużyna się oddaje. Myślę, że wtedy nie powiedzieliby złego słowa. Nie ma już teraz sensu wracać do tego, co było w niedzielę albo w Sanoku. Dzisiaj mamy punkt, zaś w perspektywie ciężki mecz z Chełmianką, który trzeba będzie wygrać. Wypadł nam za czwartą kartkę Konrad Król, ale mamy wiosnę i zawodnicy muszą dostawać swoje szanse. Sądzę, że ktoś, kto go zastąpi spełni oczekiwania drużyny i moje. Jeżeli chodzi o postawę Krzyśka Stężały, to zgodzę się, że on zagrał bardzo dobry mecz. Nie będę szukał winnych i wyciągał pochopnych wniosków. Owszem, zawalił bramkę i jest tego w stu procentach świadomy. Nie szukamy kozła ofiarnego, bo Krzysiek to jest taka postać dla tego klubu i miasta, że takie błędy mu się wybacza. Od jutra zapominamy już o tym wszystkim. Można tylko powiedzieć na koniec jedno - szkoda.

Damian Pietroń (Stal): - Wydaje mi się, że przed przerwą powinniśmy zdobyć przynajmniej dwie bramki. Radzyń mądrze się bronił, a wcześniej mieli jedną sytuację i ja wykorzystali. Chociaż nie, w sumie mieli dwie, bo jeszcze jedną po błędzie naszego obrońcy. Boli nas ten troszeczkę ten remis, jednak z przebiegu całego spotkania jest to rezultat zasłużony. Naszym celem od początku tego sezonu jest utrzymanie i już ten cel zrealizowaliśmy. Teraz wszystko, co robimy, idzie tylko na plus dla nas.

Rafał Borysiuk (Orlęta): - Szczególnie w pierwszej części meczu stworzyliśmy sobie kilka stuprocentowych szans. Zaraz po bramce mieliśmy okazję sam na sam Piotrka Zmorzyńskiego, a później sam na sam Tomka Tymosiaka. Ale tak to jest, że nie wpadają nam takie stuprocentowe szanse, a praktycznie co mecz tracimy jakieś głupie bramki. Jeśli nie rzut karny, to rzut wolny praktycznie z połowy boiska. Na pewno Stal w drugiej połowie nas przycisnęła i ten remisowy wynik wydaje się sprawiedliwy z przebiegu spotkania. Stworzyli sobie kilka fajnych sytuacji. Graliśmy ciężkie spotkanie na ciężkim boisku, a czuliśmy jeszcze niedzielny mecz z Resovią, który nas kosztował wiele sił. Nie mieliśmy zbyt dużo tego odpoczynku. Pracujemy, mamy różne obowiązki i nie jesteśmy zespołem w pełni profesjonalnym. W takiej sytuacji niedzielny mecz z pewnością mieliśmy "w nogach", ale mimo to staraliśmy się z całego serca "dowieźć" rezultat. Nie udało się, szkoda, straciliśmy bramkę w końcówce. Absolutnie jednak nie winimy za to Krzyśka, bo przed przerwą "wyciągnął" nam dwie stuprocentowe sytuacje. Cieszymy się, że do nas wrócił i nikt na pewno nie ma do nikogo żadnych pretensji. Wygrywamy wszyscy, przegrywamy i remisujemy tak samo. Szkoda, ponieważ było blisko, żeby "dowieźć" te trzy punkty na ciężkim terenie. W każdym meczu staramy się walczyć, nieraz przy większym szczęściu wygrywamy, ale na pewno ambicji nie można nam odmówić. Będziemy walczyli do końca. Zostało nam pięć meczów, a w tej lidze każdy może pokonać każdego i mogą się jeszcze dziać ciekawe rzeczy.



Komentarze   

+1 #1 Ciszaqwerty 2014-05-16 15:32
Brawa dla trenera, liczę, że tą wypowiedzią zamknął usta większości malkontentów. Komentarzy juz jakby mniej...
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 168 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem