ORLETA-SPOMLEK.PL

Strona oficjalna

Migawki wspomnień

Udostępnij

Orlęta – klub na pewno nie obojętny. Mnóstwo czasu spędziłeś na stadionie w niedzielne popołudnia. Przeklinałeś w duchu indolencję strzelecką napastników, nieudolność defensywy. Czasem aż podrywało cię w zachwycie. Zrywałeś się z twardej, drewnianej ławki, potem z wygodniejszego  krzesełka.

 

 

W pamięci kibica tkwią jednak okołofutbolowe obrazy:

-pokonywanie z grupką przyjaciół betonowego płotu

- pocięte gazety przez kolegę Jędrusia, który w chwilach tryumfu miały zastępować nam argentyńskie konfetti

- zbiórka do czapeczki na telewizor dla kontuzjowanego gracza, który musiał skończyć przygodę z piłką

- przenośny mini-bar z przekąskami w starym autobusie – ogórku

***

Koniec przegranego w fatalnym stylu spotkania. Któregoś z rzędu. Spiker z budki zaprasza na kolejny domowy mecz. Jakiś kibic, pełen rozczarowania i  żalu, wykrzykuje coś w stylu: „A po co?”

 

***

Jubileuszowe spotkanie oldboyów Legii z zasłużonymi Orlęciakami. Wojasowi przypadła w udziale rola „plastra” Dziekanowskiego. Nie powąchałem w ogóle piłki – wyznał potem. Kolega Jacek  kręcił się koło szatni po meczu, żeby wydębić koszulkę od Kucharskiego,  właśnie odsuniętego z Legii w związku z jakąś absurdalną „aferą koszulkową.”

***

W jakimś meczu kompletnie nam nie idzie (ta, nowość). Jeden z zawodników tuż przed spotkaniem siada na trybunach, w przerwie idzie do szatni, przebiera się, (pal licho rozgrzewkę) i od początku drugiej wchodzi na plac gry. Ziaba?

***

Oglądam w niedzielę męki „drużyny bez właściwości” Milanu, potem bezzębną Herthę Berlin. Zastanawiam się nad fenomenem ich kibiców. Co prawda na San Siro widać pustki, jednak Olympiastadion zapełnia się prawie w połowie. Mediolańczycy czy berlińczycy chcą nadać jakiś sens weekendowi, przychodzą z przyzwyczajenia, czy może wierzą, że „ a nuż odpalą”. Z jakim nastawieniem przychodzi na Warszawską przeciętny radzyniak? Spotkanie będzie pretekstem do rozmowy z kumplem po 2 tygodniach niewidzenia?

Jak wspominał wujas -  Orlęta wygrywają na wyjeździe, chyba w Łukowie. Schodzących do szatni zawodników „żegnają” wyrywni staruszkowie z parasolkami. Nasz zawodnik, przytomnie: „Czemu nas bijeta, my nie wchodzim do ligi?”

Jakub Hapka

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

VIDEO 1

Kalendarz wydarzeń

maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
4
5
8
9
11
12
15
16
17
18
19
21
22
23
24
25
26
28
29
30

Dołącz do Nas

Video

Losowe zdjęcie

Brak grafik

Ostatnie dodane zdjęcia

Panel logowania

Osób online

Odwiedza nas 230 gości oraz 0 użytkowników.

 

 

Sponsor techniczny:

                                                                                                            

        

 

 

 

Ta strona stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka).

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem